SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

“5 pytań do ……” – Adam Lemke

Adam Lemke, postać znana wielu karpiarzom, szczególnie tym sponiewieranym duchem upływu czasu.
Bezwzględnie Ikona Pomorskiego Wędkarstwa Karpiowego, krainy niezliczonej ilości pięknych naturalnych zbiorników, kryjących niesamowicie chronione przez naturę tajemnice. Wielki pasjonat wędkarstwa karpiowego, można powiedzieć śmiało: prekursor angielskiego, rdzennego stylu “bycia nad wodą”, gdzie mistyczność tej chwili, jest najważniejszym czynnikiem zasiadki.

1. Wędkarstwo Karpiowe – to już wiemy, ale jaka była „wędkarska ścieżka” by stać się wędkarzem karpiowym. Było coś po drodze ???, a może jest coś w międzyczasie???

Jak większość z nas, wędkarstwem zaraziłem się dość wcześnie, kiedy byłem jeszcze chłopcem. Wszystko zaczęło się od karasi, łowiłem je na spławik a wędka była z leszczyny- tak, z leszczyny. Dwa metry żyłki, spławik i haczyk, kuleczka ciasta i to wszystko, nic więcej nie było mi potrzebne do szczęścia. Po pewnym czasie, przyszedł czas na odkrywanie tajemnic pobliskiego jeziora, to był wspaniały czas w moim życiu, o karpiach słyszałem tylko z opowieści. Pomyślałem, że i ja kiedyś złowię tę silną i przebiegłą rybę. Kiedy zobaczyłem na własne oczy hol karpia innego wędkarza, od razu wiedziałem, że ja też chcę łowić karpie. I tak połknąłem haczyk- zostałem karpiarzem. W tym roku mija 30 lat od tamtej chwili, czas płynie nieubłaganie. W zimie kiedy nie łowię karpi, lubię wyskoczyć nad rzekę w poszukiwaniu pstrągów, polecam. Wspaniała zabawa.

2. Model Wędkarstwa Karpiowego i odwieczny konflikt między Karpiarzami. DZIKO CZY KOMERCYJNIE ??? Na wielu płaszczyznach istnieje problem, który wielu dzielił i wielu podzieli. Może staniesz się Prekursorem zaniechania tych podziałów, czy znajdujesz rozwiązanie ??? Jakie masz podejście do w/w problematyki.


Odwieczny problem, komercja czy woda dzika. Jak zaczynałem karpiować, nie było komercji, były tylko wody dzikie. Na branie czekało się czasami tygodniami, a w sezonie łowiło się najczęściej około 10 sztuk, możecie sobie wyobrazić jak po 3 miesiącach nęcenia, sygnalizator nareszcie wszedł na obroty. Tak było, możecie mi wierzyć, mam wszystko zapisane w pamiętnikach karpiowych. Ale wróćmy do tematu. Ja osobiście łowię teraz i na komercjach i na wodach publicznych i nie mam z tym żadnego problemu. W internecie często widuję podziały i kłótnie, między tymi co łowią na komercji, a tymi co wybierają wody dzikie. Moje zdanie jest takie, że nasza pasja ma łączyć a nie dzielić. Sam jeżdżę raz w roku na mazury na tygodniową zasiadkę, 100ha woda, totalna dzicz i na żadnej komercji nie odczuwam takiej adrenaliny jak tam, nie wszyscy jednak mają czas i ochotę na takie łowienie i łowią na komercjach, ale czy są gorszymi karpiarzami ? Wątpię. Każdy ma prawo wyboru i łowi tam gdzie chce i to jest fajne, przede wszystkim trzeba czuć się spełnionym i tego wam życzę.



3. Twoja najpiękniejsza przygoda karpiowa, jaką przeżyłeś(aś). Wiemy, iż trudno w kilku słowach ją streścić, ale załóżmy, że jest to wykonalne. Spróbujesz ???

W swoim karpiowym życiu przeżyłem wiele wspaniałych chwil, opowiem w dużym skrócie jedną z nich. Jest ich tyle w mojej głowie, tylko którą wybrać? Chyba już wiem…
Jakieś 10 lat temu, całkiem przypadkowo, startowałem w zawodach karpiowych w Wygoninie, za pierwsze miejsce był wyjazd do Rumuni nad zbiornik Raduta, jak się później okazało dane mi było wygrać te zawody wraz z synem, no i pojechaliśmy jesienią na Rumuńskie kabany… Zaporówka przywitała nas silnym wiatrem i od soboty do wtorku nie mieliśmy możliwości wywieźć ani jednego z zestawów a łowienie z brzegu nie miało najmniejszego sensu. Od środy zaczęło się łowienie a w czwartek mieliśmy pierwsze brania, małych ryb. W piątek rano mam piękny odjazd, wskakuje do pontonu i zaczynam hol, gdy dopłynąłem do ryby czuję na kiju coś konkretnego, mija 15 minut, ryba ani myśli się poddać, mija 30 minut i myślę sobie, dwójka z przodu- na bank. Po 35 minutach ryba się poddaje, jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłem swoją zdobycz, karp miał trochę powyżej 10 kilo i był tak samo zdziwiony jak ja. Opisałem tą zasiadkę specjalnie, bo nigdy na karpiach nie wiadomo czego się spodziewać i to jest chyba najpiękniejsze w naszym hobby, ale tak naprawdę mam nadzieję, że największa przygoda przede mną.



4. MŁODZI NAD WODĄ. Każdy kiedyś zaczynał. Jedni w czasach, gdy trzeba było wielu poświęceń, by się rozwijać, inni w czasach teraźniejszych, gdy wiele jest podane na przysłowiowej tacy. Jedna rada od Ciebie dla „młodego karpiarza”, która pomoże mu uniknąć błędów, które powodują, iż do SUKCESU (jak by to nie zabrzmiało) podążamy drogą o wiele, wiele dłuższą.

Każdy kto w obecnych czasach zaczyna karpiować ma zdecydowanie łatwiej niż kiedyś, jak miałbym komuś coś doradzać to przede wszystkim, aby się nie spieszył. Poznawał karpiowanie powoli i czerpał z tego jak najwięcej radości. Ten cały nowoczesny sprzęt wcale nie jest najważniejszy. Ktoś pomyśli może, super skuteczne kulki ? Zmartwię go, te kulki nie istnieją. Sam robię kulki dla siebie i kolegów i mam dodatkową satysfakcję z łowienia karpi na własną przynętę. Najważniejsza jest wasza głowa i analiza danej sytuacji. Podam przykład, wiosną jestem na zawodach „majówkowych” wszyscy nęcą i sondują… a ja obserwuję jezioro i po dłuższej obserwacji już wiem co i jak… Jest tarło płoci i tam będę łowił. I w ten oto sposób wygrałem nie jedne zawody. Po pewnym czasie każdy z was stanie się coraz to lepszym karpiarzem i tego wam życzę.



5.NOMINACJE. Możesz nominować jedną z osób do odpowiedzi na Twoje 1 pytanie. – Zadaj je. Zdajemy sobie sprawę, że może być to bardzo kontrowersyjny punkt, ale zrobimy wszystko by w tym wywiadzie, ukazała się odpowiedź na to pytanie. (ograniczamy się do polskich wędkarzy karpiowych)

Jak mógłbym zadać jedno pytanie do jakiegoś karpiarza w Polsce, to byłby to Tomek Wasilewski, jesteśmy z tej samej epoki, złowiłem kilka wartościowych ryb w swoim życiu, ale to co łowi Wasyl, to jest jakaś magia… więc pytanie brzmi, jak Ty to robisz Wasyl ? To są chyba jakieś czary…

Tomek Wasilewski :
Witam Cię serdecznie Kolego.

Nie dość, że jesteśmy z tej samej epoki, to na dodatek z tej samej bajki. Przypominam Ci, że to Ty pierwszy, otworzyłeś worek z wielkimi karpimi. Twój karp w tamtych czasach był czymś niewiarygodnym. Ja natomiast czytając pierwszego KM mogłem Ci pozytywnie zazdrościć i pomyśleć “qrwa jaki wielki, czy ja kiedykolwiek położę takiego konia na macie”… Wracając do pytania, jestem przekonany, że moje w miarę regularne łowienie dużych ryb, jest wprost proporcjonalne do ilości czasu spędzonego nad wodą, szczególnie w latach wcześniejszych, a także do tego, że dochodziłem do wszystkiego własną drogą. W czasach kiedy obaj zaczynaliśmy, nic nie było podane na tacy. Z perspektywy czasu cieszę się, że tak było, ponieważ musieliśmy się wszystkiego uczyć nad wodą, nie w necie i na dodatek na swoich błędach… To jak z układanie puzzli. Siedzisz i próbujesz coś ogarnąć, czas mija i nic do niczego nie pasuje. Kiedy już lecisz na oparach cierpliwości i chęci żeby ciągle to robić, wszystko nagle zaczyna do siebie pasować i staje się takie oczywiste. Potem pewne ważne decyzje podejmujesz, podświadomie nawet nie myśląc o tym dlaczego to robisz. Po prostu jakiś wewnętrzny nie znoszący sprzeciwu głos każe Ci jechać gdzieś, zrobić to w określony sposób i złowić kolejną piękną rybę. To się chyba nazywa doświadczenie. Po pierwsze nie powielanie tego co robią inni. Po drugie elastyczność, dostosowywanie się do warunków i ciągłe poszukiwanie lepszych rozwiązań. Po trzecie ja poluję na te wielkie ryby, nie jadę żeby złowić cokolwiek… Od kilku lat faktycznie bardzo dużo mi się udaje. Mam ważenie, że ma to związek również z tym że przestałem się spinać i mieć wewnętrzne ciśnienie, że muszę. Poza tym wiele moich wartościowych ryb zawdzięczam, “potędze podświadomości”, konsekwencji a także wielu porażkom z których wyciągnąłem wnioski. W związku z tym, że od lat jestem związany z TB i od tego roku robimy moją serię kulek, powinienem napisać, że to one robią od lat robotę, ale wszyscy wiemy, że nawet najlepsze kulki same nie złowią karpia. Tylko tyle i aż tyle.

5a…. Kilka słów od siebie 


Czas podsumować moje wypociny. Powiem Wam tak, mój kalendarz karpiowy na sezon 2019 jest pełen rezerwacji i czuję, że nigdy mi się to nie znudzi, a tak na koniec apel do wszystkich karpiarzy w całej Polsce. Mniej kłótni między sobą, dbajcie o nasze wody i karpie, do zobaczenia.


„Karpie to moje całe życie” Adi