SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

 5 PYTAŃ DO” – Andrzej Kręcichwost

Cześć Andrzej. Cieszę się, że będziemy mogli chwilkę porozmawiać, bo przecież nie mogę pominąć Twojej osoby. W aspekcie historycznym naszego hobby jesteś bardzo poważany i szanowany. Nie wiem czy pamiętasz, ale znamy się ponad 15 lat. Wspólnie mieliśmy okazję zarówno łowić, startować w imprezach karpiowych i tworzyć ważne projekty. Ty byłeś w nich jednym z liderów i w sumie do dzisiaj nim pozostajesz. Zapraszam Cię zatem do kilku pytań i liczę na długie i rzeczowe odpowiedzi. Startujemy?

Poznaliśmy się bardzo dawno. Obaj pamiętamy, jak to wszystko raczkowało, a jak wygląda dzisiaj. Przynależność wtedy do jakiejś grupy czy klubu było dla nas bardzo prestiżowe. Wtedy byliśmy naprawdę zafascynowani tym hobby a przyjaźń między karpiarzami była naprawdę mocna i szczera. Powiedz nam Przyjacielu tak z perspektywy czasu – co przeniósłbyś wstecz z dnia dzisiejszego, jakbyś to mógł wykorzystać. Czego według Ciebie brak ludziom dzisiejszej epoki co mieliśmy wtedy my.

(A.K) Witam Cię serdecznie Krzysiu i oczywiście dziękuję za zaproszenie. Pytanie nie należy do prostych, ale z tobą nigdy nie było prosto, a jak to się mówi im trudniej, tym lepiej…;) boję się tylko czy podołam.. Co do początku pytania zgadza się, przynależność do karpiowej rodziny (bo tak to trzeba nazwać) była częścią karpiowania. Byłem współzałożycielem i zawsze należałem do Klubu Karpiowego CHLUP i jestem z tego dumny. Do dziś jesteśmy przyjaciółmi. Wszystkie kluby karpiowe były klubami hobbystycznymi, to była fascynacja, chęć uczenia się czegoś nowego, doskonalenia się, wymiany doświadczeń, a przede wszystkim przyjaźń i niesamowita chęć przebywania razem nad wodą. Często się zastanawiam czy powinniśmy mówić o pewnej przepaści pokoleniowej miedzy karpiarzami, czy po prostu pogodzić się z tym, uznając to za normy tego pokolenia. To nie jest tajemnica, że mamy coraz mniejszy wpływ na rozwój młodego narybku, bo w 80 % osób kreują je media, portale społecznościowe oraz internetowi mędrcy. Ta różnica pokoleń, bliskości człowieka z człowiekiem w połączeniu z pięknem natury zatraciła się w okresie internetowego „bumu”, a co za tym idzie roli mediów i wszechobecnej komercjalizacji wędkarstwa karpiowego oraz elektroniki, która zawładnęła umysłami młodych adeptów sztuki karpiowej. Nie oceniam wszystkich i proszę tego źle nie odebrać. Jednak uważam, że współczesny karpiarz zatracił sens tzw. karpiowania. Różnice są wielkie, przeogromne. Nie będę tego opisywał, nie o to chodzi. Odpowiadając na Twoje pytanie Krzyś: „czego brakuje ludziom dzisiejszej epoki?” jednocześnie odpowiem na zarzut, dlaczego współczesny karpiarz zatracił sens tzw. karpiowania. Moja rada dla młodych karpiarzy: odłóżcie na przynajmniej jeden sezon swoje echosondy, kamery, łódki zdalnie sterowane, heksakoptery i pojedzcie nad wodę totalnie wyluzowani. Usiądźcie wygodnie na brzegu i przez dwie godziny poobserwujcie wodę, wtopcie się w naturę i niech wasze oczy będą waszą echosondą. Kiedy już w ten sposób wytypujecie miejscówkę, zmontujcie marker z odpowiednim ciężarkiem i sprawdźcie, jak wygląda dno … Niech wasza wędka z tym ciężarkiem i drgania przenoszone na rękę będą waszą kamerą. Po tych kilku godzinach jednania się z naturą zmontujcie rakietę albo pet-a (jeżeli znacie to coś) i postarajcie się to miejsce zanęcić, niech ten zestaw będzie waszą łódką do zanęcania…… Pozostaje wam już tylko zmontować zestawy, założyć przynętę i za pomocą swoich rąk współgrając ze swoim sprzętem poślijcie zestaw tam, gdzie jego miejsce. Teraz już tylko czekamy na piiiiii… Jeżeli popracujecie tak sezon – to poczujecie to, czym my bawiliśmy się na co dzień i co najważniejsze nigdy już nie napiszecie pod swoim zdjęciem z karpiem: „kulka x zrobiła robotę”, bo to nie kulka, nie wędka, nie kołowrotek ani żyłka łowi tylko Wy i Wasze doświadczenia. Wtedy wrócicie do swojej elektroniki. Świadomi swoich umiejętności używać będziecie jej tylko wtedy kiedy będzie niezbędna….

Kilka lat temu zmieniłeś rejon zamieszkania i wiem, że czas to dzisiaj najgorsza rzecz, która Cię ogranicza w wędkowaniu. Chętnie poznam jakieś Twoje wspomnienie, niekoniecznie najstarsze, ale takie, o którym do dzisiaj mówisz z sentymentem. Żeby nie było tak kolorowo i nostalgicznie – musisz mi odpowiedzieć także na pytanie. Czego nie chciałbyś nad wodą powtórzyć ponownie i dlaczego?

(A.K) Krzysztofie, wspomnień takich mam tyle ile było wspaniałych wypraw nad wodę. Musiałbym to podzielić przynajmniej na trzy grupy: początki, cypryniady, sport. Jeżeli chodzi o początki karpiowych spotkań, to bardzo miło wspominam moje pierwsze poważne zawody karpiowe, a był to I Karpiowy Puchar Polski w Mietkowie, to było niebywałe doświadczenie i wspaniałe wspomnienia, pozdrawiam Jurka Karabana i Wojtka Mirowskiego. Cypryniady to po prostu osobny rozdział, te wspominam najsympatyczniej. Oczywiście nasza wspólna wyprawa na Stary Sącz to numer 1 i Cypriniady Opolskie u Jurka Kużmiuka gdzie bywałem najczęściej. Na koniec Sport, to był najintensywniejszy okres moich wypraw, Z moim Przyjacielem Lechem Łuczkowskim w ciągu trzech lat byłem na wszystkich dużych imprezach w Polsce i zagranicą. To duże wyzwanie i spora lekcja pokory, choć sukcesów nie brakowało… Duży wpływ i wielką pomoc w realizacji tych marzeń i wojaży zawdzięczamy Leszkowi Ruteckiemu, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Co do drugiej części pytania, nie ma takiej sytuacji której musiałbym się wstydzić – chyba że wiesz o czymś, o czym ja nie wiem.

Całkiem niedawno mieliśmy okazję znowu wspólnie wystartować. Jubileuszowa Cypryniada Jurka Kuźmiuka była do tego okazją – Jurkowi przecież się nie odmawia. Z mojej strony złowienie ryby było najmniej ważne, bo spotkanie starego Przyjaciela było o wiele ważniejsze. Jak to bywa, dwóch wariatów wreszcie się spotkało i nie obyło się bez śmiechu jeszcze przed imprezą. Pamietasz? Ja jednak w tym miejscu zapytam o rzecz, nad którą myślisz, aby ją zrealizować. To . może jednak sam nam opowiedz, co by to miało być i kogo byś chętnie zaprosił, do udziału w tym nazwijmy to – Twoim autorskim projektem.

(A.K) Krzysiu nie bardzo wiem o czym mówisz…. Zróbmy tak, oczywiście mam pewien chytry plan. Chciałbym, abyśmy wszyscy poczuli się tak jak 15-20 lat temu. To powinno wystarczyć. Nie chce nic deklarować, lubię pracować w spokoju, jeżeli projekt ruszy będziesz pierwszym , który się o tym dowie…może być?

Czasem nad wodą słyszę, jak młoda gwardia mówi, że karpiowanie dzisiaj nie jest problemem. Czasem słowa w stylu: to co było kiedyś, dzisiaj jest mało ważne. Hmm – ja odbieram te ich mądrości” jak przytyk w naszą stronę. Powiedz, czy czujesz się jak rasowy oldtimer czy nadal posiadasz tę niesamowitą pomysłowość i potrafisz zgasić niejednego młokosa, który potem długo nosi nos na kwintę? Czy uważasz, że dzisiejszy karpiarz wie jeszcze co to jest szacunek do prekursorów karpiowania i potrafił by jeszcze słuchać, niż łapać wiedzę bez tej trudnej otoczki trwającej u nas latami?

(A.K) Hmm, ja bym powiedział to tak. Faktycznie łowienie karpi dzisiaj nie jest problemem. Wystarczy spakować się i jechać na pierwszą lepszą komercję, gdzie pływa 30 karpi 15kg, 10 karpi 20kg itd. Itd…i to jest łowienie karpi. Ja jednak wolę karpiowanie i całą jego otoczkę na wodach, które są tajemnicze i nieprzewidywalne. Mam tę satysfakcję, że nigdy nie byłem na łowisku komercyjnym i mogę śmiało powiedzieć: jest nas niewielu . Co do szacunku Krzysztof, może zabrzmi to troszkę nieelegancko, ale wystarczy przejrzeć Facebooka aby, stwierdzić, iż większość karpiarzy nie ma szacunku dla samych siebie. To jak wymagać od nich szacunku dla innych?

Pytanie ostatnie. Twoja karpiowa kariera z tego co wiem, rozpoczynała się nad pięknym zbiornikiem o szlachetnej nazwie Gold. Nigdy tam nie dotarłem, choć bardzo chciałem. Odpowiedz nam zatem która woda i dlaczego przyciąga Cię jak magnes? Gdybyś mógł, to podaj jedno nazwisko wybranej osoby, z którą spędziłbyś tam miesiąc wspólnie łowiąc. O uzasadnienie nie proszę, ale może spróbujesz?

(A.K) To prawda ale szkoda, że nigdy nie było nam dane spotkać się nad tą urokliwą wodą….ale wszystko przed nami. Jest jedna woda Krzysiu, która mnie zauroczyła. Chciałbym tam jeszcze kiedyś zawitać, choć dużo nie brakowało, byłbym tam w tym roku. Niestety sprawy rodzinne spowodowały, że musiałem zmienić plany…Ta woda to Lac de Madine- a z kim… 15-18 lat temu bez wahania odpowiedziałbym: Simon Crow i Rob Hughes. Dzisiaj trudno mi wybrać tę jedyną osobę, ponieważ jest Was wielu, Przyjacielu….

 

W poprzednich wywiadach zadałem pytanie, o rozwinięcie definicji kim jest tester. Ciebie nie zapytam o to, za to zaproponuję taki mini quiz. Krótki wyraz i Twoje szybkie skojarzenie. Czasem może wyjść śmiesznie a czasem jeszcze bardziej. Uwaga 3 2 1…

(A.K) Kibel – baner
Kulka – RH
Mike Tyson – nokaut
Haczyk – włos
Worek – dziura
Porażka – tester

Jeśli już udało Ci się szybko odpowiedzieć, to ze swej strony bardzo dziękuję, że po raz kolejny, choć w takiej formie mogłem z Tobą porozmawiać. Życzę sukcesów na każdej płaszczyźnie Twojego życia i oby mata Endriu była wiecznie mokra.

Dziękuję, pozdrawiam wszystkich serdecznie.