SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

5 Pytań do …………. Bartosz Wiatrowski

Bartka Wiatrowskiego nie trzeba praktycznie nikomu przedstawiać. Swoje pierwsze kroki w świecie mediów karpiowych stawiał bardzo dawno temu, pokazując już wtedy to, co cechuje go po dzisiaj. Niesamowite opanowanie w sytuacjach, które niejednego by przerosły i wytrwałość, która pozwala mu osiągać sukcesy tam, gdzie niejeden nawet nie ma odwagi marzyć, by pojechać . Miłośnik wielkich “zaporówek, obieżyświat i wielki pasjonat, z którym wielu z nas chciałoby spotkać się nad wodą.

Oddajemy mu głos – głos prawdziwego CARPPASJONATA

1. Wędkarstwo Karpiowe – to już wiemy, ale jaka była „wędkarska ścieżka” by stać się wędkarzem karpiowym. Było coś po drodze ???, a może jest coś w międzyczasie???

Na wstępie chcę Ciebie Danielu oraz wszystkich czytających ten tekst serdecznie przywitać.

Mamy 1984 rok, lato, które spędzam jako sześciolatek z moimi rodzicami, nad jednym z piękniejszych jezior woj. lubuskiego. Jak się później okaże, jezioro to do tej pory ma wieki wpływ na moją, dalej trwającą przygodę z karpiami. Godz. 3.30 rano budzik, mojego taty oznajmia, czas pobudki, słyszę ciche słowa Bartosz wstajemy, płyniemy na ryby. Po małym śniadaniu i ciepłej herbacie ruszamy, kierunek przystań, kilka metrów od naszego domku, gdzie czeka na nas łódź, którą przepłyniemy pół jeziora, na miejscówkę, którą mój tato przez kilka wcześniejszych dni karmił kukurydzą i pęczakiem. Główne nasze zadanie złowienie dużej gruntowej płoci i potężnego leszcza. Jako, że mam tylko sześć lat, zbyt długo nie wytrzymuje i zasypiam, jednak co jakiś czas otwieram oczy i sprawdzam, co się dzieje na łodzi, za każdym razem moim oczom ukazuje się twarz mojego taty, który w ciszy i w spokoju wpatruje się w taflę jeziora, w oczekiwaniu na to jedno, jedyne branie potężnego leszcza, w twarzy tej widzę pasję i przygodę, którą mi przekazał i dzięki, której moja przygoda z wędkarstwem trwa nadal i ma nadzieje, że trwać będzie jak najdłużej. Po kilku latach przyszedł ten czas, kiedy po raz pierwszy mówię do taty “idę nad jezioro na ryby”, biorę w ręce dwa bambusowe kije z kołowrotkami typu Rex, podbierak, krzesełko, siatkę na ryby, puszkę kukurydzy i gotowany pęczak zasiadając sam nad brzegiem jeziora. Teraz z perspektywy czasu jak na to patrzę, to była chyba moja pierwsza zasiadka, może nie karpiowa, ale na pewno wędkarska, gdzie byłem tylko ja, jezioro i wielkie ryby, które w nim pływają. No i się zaczęło pierwsze kilkudniowe zasiadki spędzane nad jeziorami Płytkim, Głębokim oraz Błesznem, pierwsze wiązanie przyponów, pierwszy stojak karpiowy, pierwsze wędziska i kołowrotki karpiowe, pierwsza mata karpiowa, pierwszy złowiony karp i amur oraz pierwsze zwrócenie rybie wolności. Mam wrażenie jakby to było wczoraj a minęło już prawie 11 lat, w tym czasie udało mi się wędkować
z różnymi efektami na wielu wodach w Polsce, we Francji i rzece Ebro w Hiszpanii.

Byłem współtwórcą jedynego jak do tej pory podwodnego filmu o tematyce karpiowej pod tytułem „DVDKARP pod wodą”. Zamierzchłe czasy by się wydawało, ale jak do tej pory nie udało się nikomu takiego filmu nagrać w Polsce.

 

2. Model Wędkarstwa Karpiowego i odwieczny konflikt między Karpiarzami. DZIKO CZY KOMERCYJNIE ??? Na wielu płaszczyznach istnieje problem, który wielu dzielił i wielu podzieli. Może
staniesz się Prekursorem zaniechania tych podziałów, czy znajdujesz rozwiązanie ??? Jakie masz podejście do w/w problematyki.

To jest pytanie, na które tak naprawdę wewnętrznie nie chcę odpowiadać, bo akurat we mnie właśnie jest ten konflikt. O ile jest mi tak naprawdę obojętne kto i jak spędza swój cenny czas poza pracą i innymi obowiązkami oraz jak wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze, to jednak nie potrafię przejść obojętnie obok kwestii porównywania przez karpiarzy wyników z tzw. komercji i tzw. dzikich wód, cokolwiek to znaczy dla każdego z nasz osobna. Dla mnie osobiście jest kolosalna różnica złowienia karpia 10+, 15+,20+ na wodzie komercyjnej niż na wodzie tzw. publicznej. Ja zawsze powtarzam moim kolegom, że dla mnie są to odrębne dziedziny wędkarstwa. Sorry takie mam zdanie i go nie zmienię. Mój dziadek był smutny, że nie przejąłem po nim pasji do myślistwa tylko do wędkarstwa. Ale tak naprawdę przejąłem od Niego coś innego, charakter łowcy i chce aby tak zostało, nawet jakby miało być cholernie ciężko i wyboiście,  i nawet gdybym miał już więcej nie złowić ryby 20+. Na komercję nie pojadę. Koniec kropka.

3. Twoja najpiękniejsza przygoda karpiowa, jaką przeżyłeś(aś). Wiemy, iż trudno w kilku słowach ją streścić, ale załóżmy, że jest to wykonalne. Spróbujesz ???

Nie będę tu odkrywcą jeżeli powiem, że ta najpiękniejsza przygoda karpiowa związana jest
z wyjazdem na wielką zaporę we Francji i złowieniem mojej obecnej życiówki karpia 23 kg. Był piękny słoneczny dzień, słońce paliło niemiłosiernie, pogoda wcale nie karpiowa, wkurzony wręcz byłem, że akurat
z moim kolegą Piotrem trafiliśmy na takie warunki atmosferyczne o tej porze roku.Po czterech dniach bez kontaktu z rybą około godz. 11 odzywa się jeden z moich sygnalizatorów i toz miejsca, na które tak naprawdę nie stawiałem. Szybkie dobiegnięcie do wędki zacinam i czuję coś czego nie da się wytłumaczyć. Ryba rusza w sobie dobrze znanym kierunku nie przejmując się mną. Nie wiem czy każdy z Nas wędkarzy tak ma, ale Ja podświadomie wiedziałem, że to jest ryba, po którą tu przyjechałem. Emocje podczas holu i moment podebrania karpia mogę nazwać dantejskimi scenami, krzyk, radość, łzy szczęścia, drżenie nóg, rąk, coś niebywałego. Gdy już udało się podebrać rybę, pochyliliśmy się nad podbierakiem wraz z Piotrem przez kilka sekund milczeliśmy, patrzeliśmy na siebie i do podbieraka. W podbieraku było coś czego nigdy nie widziałem, coś wielkiego, ogromnego i to z jakiej wody. Po chwili zaczęły opadać emocje  i zaczęło do mnie docierać to co się przed chwilą wydarzyło. 1200 km pokonanych dla tej jednej chwili, dla tego jedynego momentu, dla tej jednej ryby. Więcej możecie zobaczyć na YouTube jak wpiszecie życiówka Bartosza Wiatrowskiego. Epickie przeżycie, którego nigdy bym nie doznał bez wielkiej pomocy Andrzeja Pluty twórcy i założyciela Duxona, Piotra który był tam ze mną, kolegów z Teamu Duxon, kolegów z moich stron oraz wspaniałych ludzi z CarpTeamPL. Dziękuje Wam serdecznie.

4. MŁODZI NAD WODĄ. Każdy kiedyś zaczynał. Jedni w czasach, gdy trzeba było wielu poświęceń, by się rozwijać, inni w czasach teraźniejszych, gdy wiele jest podane na przysłowiowej tacy. Jedna rada od Ciebie dla „młodego karpiarza”, która pomoże mu uniknąć błędów, które powodują, iż do SUKCESU (jak by to nie zabrzmiało) podążamy drogą o wiele, wiele dłuższą.

Moja rada dla młodych karpiarzy jest taka. W mojej ocenie najważniejszym aspektem naszego hobby jest przebywanie nad wodą, obcowanie z przyrodą, uczenie się zachowania naszych ulubieńców. Każdy sezon jest inny, miejscówki, które dawały nam wyniki jednego roku jesienią, nie muszą dawać ich w następnym sezonie. Starajcie się zawsze mieć otwarty umysł, zmieniajcie taktykę jeśli sytuacja tego wymaga, nie zamykajcie się
w swoim świecie w przekonaniu, że robicie wszystko najlepiej. Bądźcie jak najczęściej nad wodą, a sama natura Wam podpowie kiedy i jak wędkować. Odczytywanie znaków natury jest chyba najtrudniejszą dziedziną w pogoni za tym jednym jedynym wymarzonym karpiem, którego tak naprawdę możecie nigdy nie złowić i to jest chyba najpiękniejsze. Wyzbądźcie się pychy i zarozumiałości, która w ostatnim czasie jest tak widoczna w mediach społecznościowych, cieszcie się nawet małymi rybami i szanujcie je tak samo jak te duże okazy.

5.NOMINACJE. Możesz nominować jedną z osób do odpowiedzi na Twoje 1 pytanie. – Zadaj je. Zdajemy sobie sprawę, że może być to bardzo kontrowersyjny punkt, ale zrobimy wszystko by w tym wywiadzie, ukazała się odpowiedź na to pytanie. (ograniczamy się do polskich wędkarzy karpiowych)

Do pytania nominuję kolegę z Duxon Teamu Krzysztofa Lewandowskiego.Wspaniałego, skromnego
i życzliwego człowieka, szalenie skutecznego i wytrwałego w swych działaniach karpiarza, osiągającego niebywałe wyniki na wielu trudnych wodach. Pytanie brzmi: Krzysztofie zdradź czytelnikom Carppassion co jest głównym źródłem Twoich wspaniałych wyników karpiowych.

KRZYSZTOF LEWANDOWSKI

Jak to mówię zawsze ,,kto nie jeździ ten nie łowi”, ale prawda też jest taka, że w moim przypadku gdziekolwiek jadę, staram się poznać jak najlepiej miejsce w którym chcę łowić.

Czy jest to marker na wędce, czy jakiekolwiek stukadełko, sztyca do badania dna,, czy echosonda nim tego nie użyję, nie widze sensu położenia zestawu. Gdy już wiem cokolwiek o strukturze dna dopiero kombinuję jakiego zestawu użyć.
Na to czy łowimy, czy nie, ma wpływ wiele czynników, począwszy od pogody, miejsca położenia zestawu, szczęścia i rybostanu. Jeżeli też w miejscu, gdzie łowimy nie przebywają lub nie zaglądają ryby, nie pomoże nam nawet przysłowiowa “zlota kulka”, a my wtedy możemy pomarzyć o złowieniu ryby. To tak w skrócie, odpowiadając na pytanie Bartosza któremu serdecznie dziękuję za nominację.

5a…. Kilka słów od siebie 😉

5a. Pozdrawiami do zobaczenia nad Wielką Wodą w pogoni za marzeniami.  (faktycznie kilka słów /// El)

Bartosz Wiatrowski