SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

5 pytań do ……………. Piotr Śliwiński

W cyklu 5 pytań do …………….. prezentujemy najbardziej charakterystyczne osoby dla naszego środowiska. Przeglądając profile portalu społecznościowego Facebook, choć znamy się już z czasów gdy prym w dostarczaniu informacji o “wędkarstwie karpiowym” wiodły portale “klasyczne”,  zauważamy już na starcie bardzo charyzmatyczny opis profilu Piotra. W zakładce “PREZENTACJA” widnieje taki o to zapis. WĘDKARSTWO KARPIOWE NA ZBIORNIKACH PZW. “Rozmówca” nasz, pomimo, iż bardzo wyraźnie akcentuje jaki model “sukcesu” jest mu najbliższy, nie jest zbyt agresywny w gloryfikowaniu swoich sukcesów w konfrontacji z tymi, którym być może “łatwiej” te sukcesy przychodzą. W cyklu tym spotkamy wielu ludzi z ” karpiowych salonów” oraz tych, którzy pomimo, iż może nie “błyszczą” gdy tylko otworzymy lodówkę, to gwiazda ich świeci naprawdę potężnie jasnym światłem.

Oddajemy głos Piotrowi. 

1. Wędkarstwo Karpiowe – to już wiemy, ale jaka była „wędkarska ścieżka”, by stać się wędkarzem karpiowym. Było coś po drodze ???, a może jest coś w międzyczasie???

Wędkować zaczynałem jak pewnie większość „od spławika”, jako kilkuletni chłopak łowiłem z ojcem karasie na niedużym dzikim jeziorze. Po pewnym czasie zapisałem się do PZW, na wodach związku łowiłem nie tylko na spławik ale również na feeder białoryb oraz sandacze z gruntu na fileta. Dwa sezony później zachorowałem na piękną chorobę zwaną „wędkarstwem karpiowym” i karpie łowię do dnia dzisiejszego a w moich pokrowcach na wędki jest miejsce tylko na „karpiówki”.

2. Model Wędkarstwa Karpiowego i odwieczny konflikt między Karpiarzami. DZIKO CZY KOMERCYJNIE ??? Na wielu płaszczyznach istnieje problem, który wielu dzielił i wielu podzieli. Może
staniesz się Prekursorem zaniechania tych podziałów, czy znajdujesz rozwiązanie ??? Jakie masz podejście do w/w problematyki. 

Uważam, że nieważne czy woda jest komercyjna, dzika, czy należy do PZW, najważniejsze żeby łowienie sprawiało nam przyjemność. Każdy jest inny, przez co mamy różne upodobania. Jedni cenią sobie wygodę i bezpieczeństwo – chcą mieć możliwość złowienia kilku ryb na krótkiej weekendowej zasiadce. Drudzy lubią zbiorniki, na których nie wiadomo czego mogą się spodziewać, jak duże osobniki w nich pływają, ile ich jest, gdzie na jedno branie często czeka się kilka a nawet kilkanaście dni – dostanie się do takiego miejsca łowienia często nie jest łatwe a porysowane auto to nierzadki widok. Poza tym nie każdy ma czas przygotować wcześniej nęcisko np. na wodzie PZW, czy szukać karpi na dzikich zbiornikach. Nie każdego też stać na łowienie komercyjne. Dlatego nie powinniśmy narzucać sobie nawzajem gdzie łowić, ponieważ jest to kwestia indywidualna. Smutne, że temat ten tak często prowadzi do sporów, bo wędkarstwo powinno nas łączyć a nie dzielić.

 

3. Twoja najpiękniejsza przygoda karpiowa, jaką przeżyłeś(aś). Wiemy, iż trudno w kilku słowach ją streścić, ale załóżmy, że jest to wykonalne. Spróbujesz ???

Trudno mi wybrać, która z moich przygód wędkarskich była najpiękniejsza. Było ich wiele i każda z nich była wyjątkowa. Karpiarstwo to moja pasja i wszystko co jest z nią związane: przygotowania, biwak, dzika przyroda, zwierzęta, zawieranie nowych znajomości, a w końcu ten moment gdy karp po udanym holu wraca do swojego domu – sprawiają, że każda przygoda wędkarska jest piękna i chwilę później myślę już o kolejnej, która może okazać się jeszcze bardziej wyjątkowa od poprzedniej.

4. MŁODZI NAD WODĄ. Każdy kiedyś zaczynał. Jedni w czasach gdy trzeba było wielu poświęceń, by się rozwijać, inni w czasach teraźniejszych, gdy wiele jest podane na przysłowiowej tacy. Jedna rada od Ciebie dla „młodego karpiarza”, która pomoże mu uniknąć błędów, które powodują, iż do SUKCESU (jak by to nie zabrzmiało) podążamy drogą o wiele, wiele dłuższą.

Rada dla „młodego karpiarza” jest prosta. Mniej czasu przed komputerem, na forach a więcej na zasiadkach, gdyż nie ma drogi na skróty i nic tak nie procentuje jak czas spędzony nad wodą. Każdy zbiornik jest inny, każda sytuacja jest inna, przez co nie ma gotowego przepisu na łowienie karpi. W internecie jest wiele cennych wskazówek ale są tez niestety informacje błędne przez co można się pogubić. Zauważyłem też, że początkujący karpiarze za dużo uwagi poświęcają przynętom a przede wszystkim smakom kulek a za mało taktyce, miejscu położenia zestawu, odpowiednio dobranym do sytuacji przyponie itd. Gdy poczułem, że zwykłe zainteresowanie wędkarstwem zmienia się w pasję, dotarło do mnie, że do wiedzy na temat karpiowania chce dojść sam, ucząc się na własnych błędach i teraz z tego powodu mam dużą satysfakcję.

5. NOMINACJE. Możesz nominować jedną z osób do odpowiedzi na Twoje 1 pytanie. – Zadaj je. Zdajemy sobie sprawę, że może być to bardzo kontrowersyjny punkt, ale zrobimy wszystko by w tym wywiadzie, ukazała się odpowiedź na to pytanie. (ograniczamy się do polskich wedkarzy karpiowych)

Nie potrafię na ten moment określić kogo chciałbym nominować a w związku z tym jakie miałoby być pytanie, dlatego decyzję pozostawiam portalowi Carppassion.eu.

Utrzymamy to pytanie jeszcze przez kilka odcinków cyklu. Wiedzieliśmy, iż będzie to kłopotliwe pytanie ale gdy tak będziecie asekuracyjnie do niego podchodzić, zmienimy je na inne 😉 (DK) 

5a…. Kilka słów od siebie 😉

Karpie i amury metodą włosową łowię od mniej więcej połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dostałem wtedy swoją pierwszą „karpiówkę” -DAM record carp- kupioną w Niemczech, bo w Polsce w tym okresie zakup sprzętu na karpie był bardzo trudny. Pamiętam, że ryby zaczynałem łowić na hak z łopatką i kukurydzę, gdyż o kulkach proteinowych czy węźle bez węzła jeszcze nawet nie słyszałem. W swoim pierwszym sezonie spędzonym nad zbiornikiem zaporowym położonym niedaleko mojego miejsca zamieszkania złowiłem tylko jedną rybę, amurka 7,30 kg. Wystarczyło to żeby połknąć bakcyla. Co roku łowiłem coraz częściej a od kilkunastu lat w miarę możliwości spędzam nad wodą każdą wolną chwilę. Na zasiadki jeżdżę w 99 procentach na zbiorniki PZW, wychowałem się nad wspomnianym zbiornikiem zaporowym. Bardzo lubię głębokie żwirownie o zróżnicowanym dnie itp., dużo czasu spędzam między innymi nad mazurskimi jeziorami. Lubię też łowić na zbiornikach gdzie pływa dosłownie kilkanaście karpi, które dają się złowić na kulki i polować na jedną konkretną rybę. Jak każdy lubię łowić duże karpie ale większą satysfakcję sprawia mi jak trudna do złowienia była ryba niż na jakiej cyfrze zatrzymała się wskazówka mojej wagi.

Pozdrawiam wszystkich czytelników i całą redakcję Carppassion.eu.

Piotr Śliwiński