SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

5 pytań do ……………..Tomasz Wasilewski

W cyklu “5 pytań do …….” Tomasz Wasilewski. Twarz firmy Tandem Baits w równym stopniu kojarzona z firmą TB,  jak sama firma kojarzona jest z nim. Niewątpliwie jedna z bardziej “barwnych”  postaci w naszym karpiowym środowisku, a zarazem nesamowicie skuteczny “poławiacz wielkich ryb”.  Od tego “odcinka” cyklu 5 pytań do….. Rozpoczynamy serie cyklicznych Pytan do różnych interesujących postaci naszego środowiska.  Bez prania brudów , bez tendencyjnej reklamy,  więc czekajcie , aż do was zapukamy !!!!! 

Oddajemy “głos” “Wasylowi” – co zważywszy na naszą barwną “znajomość” , nie było łatwym wyzwaniem.

 

1. Wędkarstwo Karpiowe – to już wiemy, ale jaka była „wędkarska ścieżka” by stać się wędkarzem karpiowym. Było coś po drodze ???, a może jest coś w międzyczasie???

 

Łowię od naprawdę wielu lat, a tak poważnie i w miarę świadomie od początku lat dziewięćdziesiątych. Zanim mój umysł został pochłonięty przez karpie, łowiłem inne ryby różnymi metodami. Łowiłem na tyczkę, feedera, spinning. Tak naprawdę wychowałem nad Odrą i to ona, a także, pobliska żwirownia mnie ukształtowały. Miałem to szczęście,  że mogłem jako gówniarz, uciec nad wodę od całego gówna tego świata. Po prostu wybrałem dobre uzależnienie. Od zawsze chciałem łowić duże ryby, nie ważne czy wielkie jeziorowe leszcze, czy sandacze na spinning. Natomiast ważne było dla mnie to, żeby polować na możliwie największe ryby z danego gatunku i podnosić sobie poprzeczkę. Zawsze wolałem złowić jednego leszcza, ale czterokilowego niż dziesięć, po dwa kilo. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych, to był chyba 1997 rok, najzwyczajniej znudziły mi się inne ryby, a także inne metody. Trochę zabrakło emocji… Poza tym karpie absorbowały tak wielką część mojego czasu, a także umysłu, że najzwyczajniej zabrakło go dla innych ryb.

2. Model Wędkarstwa Karpiowego i odwieczny konflikt między Karpiarzami. DZIKO CZY KOMERCYJNIE ??? Na wielu płaszczyznach istnieje problem, który wielu dzielił i wielu podzieli. Może staniesz się Prekursorem zaniechania tych podziałów, czy znajdujesz rozwiązanie ??? Jakie masz podejście do w/w problematyki.

Łowię gdzie chcę, z kim chcę i jak chcę. Niestety, mam niewiele czasu, więc staram się go spędzać w pięknych miejscach z normalnymi ludźmi, a czy to jest PZW, czy jak to wielu chłopaków nazywa burdel, naprawdę mi wisi. Znam kilka prywatnych łowisk w kraju i za granicą, które zawsze odwiedzam z wielką radością. Kiedy staję nad ich brzegiem czuję to coś, czuję wyzwanie i wiem, że nie będzie łatwo. Wiem, że jeżeli uda mi się przechytrzyć tam rybę, to będę potrafił się z niej cieszyć. Natomiast jest wiele wód, które na stałe skreśliłem na zawsze, bo jest w nich więcej ryb niż wody, a do złowienia karpia wystarczy trafić zestawem do wody. Nie chcę łowić dziesięciu ryb +15kg z nocki. To absolutnie nie moja bajka. Wracając do pytania uważam, że każdy powinien łowić tak, jak lubi i jak mu pozwala czas i kasa. Jeżeli chcesz, jak ja kiedyś, polować dwa lata na jedną rybę, wracać do domu ze zrujnowaną psychą i mieć jedno branie w sezonie, proszę bardzo, to Twój wybór. Natomiast jeżeli potrzebujesz holować rybę za rybą i potrafisz się z tego cieszyć, masz do tego prawo. Każdy powinien realizować swoje marzenia i swoje potrzeby, być sobą i nie udawać kogoś kim nie jest. Wiesz, podziały biorą się stąd, że ludzie chcą innym narzucać ich tok myślenia. Jeżeli każdy zacznie realizować swoje marzenia i przestanie uczestniczyć w wyścigu donikąd, podziały się skończą.

3. Twoja najpiękniejsza przygoda karpiowa, jaką przeżyłeś(aś). Wiemy, iż trudno w kilku słowach ją streścić, ale załóżmy, że jest to wykonalne. Spróbujesz ???

 

Łudzę się, że jest tak naprawdę, jeszcze przede mną. Ale wracając do tego, co już przeżyłem, to było ich kilka i w danym momencie każda z nich była dla mnie piękna i bardzo ważna. W związku z tym, że mam nawalone w głowie na punkcie wielkich karpi, każda z nich wiąże się z wielkimi karpiami, które przez lata udało mi się złowić. Moja pierwsza francuska 30-stka dała mi wiele emocji… Pamiętam jak dziś, jak ją holowałem, jak się trząsłem i jak Arek musiał mi przypominać o oddychaniu. Kolejną piękną historią, jaką dane mi było przeżyć, było wyholowanie w przepięknej scenerii jeziora Rainbow mojego aktualnego PB i przekroczenie magicznej wtedy granicy 35kg. Przez wiele lat czekałem na rybę, która wypełni całą matę a jak ją w końcu złowiłem to mnie przytkało. Siadłem na ziemi i nie byłem w stanie wydukać z siebie niczego poza „Ku..a ale wielki” Było naprawdę pięknie. Tak jak to mogłem sobie wymarzyć. Od soboty do środy ani pika, mimo tego, że mój kolega złowił parę ryb. Zdemolowana psychika, a parę dni później ryba życia i łzy szczęścia.

Po zagranicznych 30-stkach zapragnąłem złowić równie wielką i równie piękną rybę w Polsce. Przez wiele lat się nie udawało, chociaż na macie pojawiło się 27kg z PZW.  W tamtym roku stanąłem nad brzegiem ślicznego, dzikiego natomiast prywatnego jeziora i się zakochałem. Na szczęście z wzajemnością, bo za stary już jestem na jakieś nieudane miłości J. Byłem tam trzy razy i udało mi się złowić króla tej wody, który jakby specjalnie po to, żeby zrealizować moje marzenia przekroczył magiczne 30kg. Gdzieś to już pisałem, ale złowiłem tą rybę na oparach złudzeń, że kiedykolwiek się uda. Tak naprawdę już przestałem się oszukiwać. Ten karp był moją obsesją, nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, ale miałem przekonanie graniczące z pewnością, że Go złowię. Potęga podświadomości pomogła mi się z nim spotkać. Parę minut przed braniem, z niewiadomych powodów, wstałem w ciemnościach, założyłem buty i wyszedłem z namiotu. Sam nie wiedziałem po co, ale wiedziałem, że muszę. Było mi głupio przed samym sobą, więc postanowiłem się odlać, ledwo skończyłem i pojechał. Wsiadłem do pontonu, przeprosiłem mojego kolegę Marcina, który wybiegł z namiotu, żeby ze mną popłynąć i powiedziałem muszę pokonać Go sam. Przepraszam, ale muszę to zrobić sam. Po godzinie emocji wróciłem z nim, rycząc jak bóbr do brzegu. Nigdy wcześniej nie spotkałem tak walecznej ryby. Jednocześnie jest to póki co, ryba moje życia, a jej połów moją najpiękniejszą przygodą karpiową.

 

4.MŁODZI NAD WODĄ. Każdy kiedyś zaczynał. Jedni w czasach gdy trzeba było wielu poświęceń, by się rozwijać, inni w czasach teraźniejszych, gdy wiele jest podane na przysłowiowej tacy. Jedna rada od Ciebie dla „młodego karpiarza”, która pomoże mu uniknąć błędów, które powodują, iż do SUKCESU (jak by to nie zabrzmiało) podążamy drogą o wiele, wiele dłuższą.

Długa droga do sukcesu wcale nie jest zła, uczy pokory i tego gdzie jest nasze miejsce, a ewentualny sukces smakuje znacznie lepiej. Dzięki temu, że poznajesz wszystko sam i uczysz się na błędach, rozwijasz się a w efekcie odnajdujesz na różnych wodach. Natomiast rozumiem, jakie są czasy więc powiem tak. Napisałem ostatnio tekst o karpiowych grzechach głównych i pierwszym, a także najcięższym jest niewłaściwy wybór łowiska. Zbiorniki są jak domy. Jeżeli staniecie nad brzegiem jakiegoś, to spróbujcie znaleźć kuchnię, następnie stół, a potem talerz i właśnie tam połóżcie swój zestaw. Czas spędzony w pontonie nie jest czasem straconym. Poza tym, używajcie nad wodą swojego umysłu, słuchajcie tego, co inni mają do powiedzenia, ale zawsze podążajcie swoją drogą, wierząc w to co robicie. Nie w super sprzęt i cudowne kulki, tylko w pracę wykonaną nad wodą. W naszym hobby chodzi trochę o to, żeby gonić króliczka, a nie na pierwszych rybach go dogonić i stracić fan i motywację do działania. Otwarty umysł i czas spędzony nad wodą po latach procentuje i klocki układanki nagle zaczynają do siebie pasować.

 

5. NOMINACJE. Możesz nominować jedną z osób do odpowiedzi na Twoje 1 pytanie. – Zadaj je. Zdajemy sobie sprawę, że może być to bardzo kontrowersyjny punkt, ale zrobimy wszystko by w tym wywiadzie, ukazała się odpowiedź na to pytanie. (ograniczamy się do polskich
wedkarzy karpiowych)

Nie chcę nikogo nominować do odpowiadania na moje pytania. Natomiast chcę nominować Was wszystkich do bycia sobą i bawienia się w łowienie karpi. Bez spiny, bez hejtu, bez złych emocji, które wszystko psują. Do spędzania możliwie najwięcej czasu na rybach, a nie na siedzeniu w necie i psuciu sobie wzroku. Każdy z nas ma tylko jedno życie, pojedźcie nad wodę i spróbujcie stać się cząstka natury. Za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard,  natomiast usłyszeć jak bije wielkie zielone serce przyrody, bezcenne…………..

freestyle…………..

 

W ramach kilku słów o sobie napiszę tylko tyle: Łowię karpie bo muszę, bo to jeden z niewielu znanych mi sposobów, gdzie leczy się moja chora głowa. Od wielu lat łowię bez spiny i mam wrażenie, że jakoś lepiej wychodzi. Mimo tego, że zrealizowałem swoje karpiowe marzenia, przy każdym kolejnym braniu zapominam o oddychaniu i trzęsę się jak gówniarz. Podobno tez jestem nie do zniesienia jak holuję J Ryby, a w późniejszym okresie karpie, były dla mnie czymś bardzo ważnym i pomogły mi przezwyciężyć demony z mojej głowy. Gdyby nie karpie pewnie by mnie nie było, albo skończyłbym w wariatkowie.