SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

“Bez banera jesteś nikim” – Krzysztof “KRON” Jaros

I już wiadomo po tytule, o czym będzie pisane. Ktoś powie, że się czepiam, a to jak kto robi sobie zdjęcia to jego sprawa. Oczywiście – TWOJA sprawa jak cię widzą i jaki mają z tego ubaw. Ja mam go po pachy.
Nastał taki jakiś dziwny trend, że przed matą musi leżeć asortyment firmy, która wspiera wędkarza a za plecami dodatkowy baner wielkości ścianki gwiazd rodem z TVN. Nikt nie bierze chyba w tej swojej „zajebistości”, jakim staje się projektem śmiechu i zabawy dla tych, którzy na to patrzą. Czasem bywa tak, że złowiona ryba jest ogromna, piękna i nadzwyczaj spokojna przed zrobieniem zdjęcia. Wtedy zaczyna się gonitwa za reklamą, która przysłoni te najważniejsze emocje, wrażenia estetyczne zdjęcia okazu i zmusi widza do rozkodowywania, co łowca chce nam przekazać. Czy chodzi mu o uwiecznienie swojego sukcesu, czy przekaz reklamowy sponsora. Rozumiem, że firmy, które decydują się wspierać łowców swoimi produktami mogą wymagać,  aby takie zdjęcia były widoczne. Że na każdym musi być widoczny produkt, flaga albo ten nieszczęsny baner. Jest wymóg, to się do niego wędkarz stosuje. Przecież pomoc rabatowa jest nieoceniona,  a mnie samego podziwiać będą za to, co nad wodą wyczyniam.
Niestety nie tylko ja mam takie odczucia, że spłyca się samą treść zdjęcia i staje się ono nieciekawe, mało interesujące a twój sukces jest dla nas mało znaczący. W tym wszystkim najgorsza jest ta otoczka reklamowa. Wszystko dookoła ma być ważniejsze niż ryba? Jak focisz tak masz i nie dość, że stajesz się mało wiarygodny i z czasem mało interesujący dla innych to często budzisz salwę śmiechu swoim zdjęciem.
Przy okazji prezentacji zdjęć reklamowych wypisujesz hasła, które to niby mają zachęcić innych do próby łowienia na to, co ty. Czyli np. złów więcej ryb czy melon rządzi lub jabłko robi robotę. Sam pozwalasz na umniejszanie wagi swojego sukcesu.
Nigdy nie zastanawiałeś się przed zdjęciem czy robisz to dla siebie, czy dla sponsora wyłącznie? Czy ważny jest dla ciebie rabat, baner czy opakowanie towaru niż okaz na macie? A może nie pytasz i robisz to wszystko jak tresowany pies Pawłowa? Na coś warto sobie odpowiedzieć, żeby sprowadzić własną jakość na właściwy poziom. Przecież kiedyś robiłeś to z pasji dla tego hobby, a kiedy nie było zepsutego fejsa zakładałeś album ze zdjęciami. Pamiętasz jeszcze czasy, kiedy ochoczo biegłeś do atelier wywołać kliszę i zdecydować, które zdjęcia mają być TWOJĄ pamiątką. Dziś tego nie robisz, bo jesteś już inny.
Wiem, o czym mówię, bo sam współpracuję z firmą, która wspiera moje poczynania w łowieniu i staram się ją promować. Ja w życiu nie stanę na tle banera obstawiony worami kul, aby zrobić swoją fotę życia. Wystarczy mi czapka i tyle. Wolę o tym napisać i opowiedzieć niż robić z siebie pośmiewisko. Nie wydaje mi się, że zjadłem wszystkie rozumy i dlatego nie robię z siebie reklamowego tuza. Chcę tworzyć przekaz, który w pierwszej kolejności dotrze do inteligentnych ludzi, którzy wiedzą, o co mi chodzi.
I mam grono zagorzałych nazwijmy ich fanami, którzy chcą czytać i oglądać moje wypociny. Nic ponadto nie zrobię. Poza ramy swojej radości i indywidualności w danej chwili nie wyjdę, żeby ktoś mógł się poczuć lepiej przez to, że sprzedałem kawałek swojej karpiowej duszy za garść kul albo rabat. Przy okazji tych niefortunnych zdjęć pod publikę. Czy wydaje ci się, że to jak prezentujesz się na tle reklam, dodaje ci tak ważnej powagi? Ta powaga dzisiaj wygląda jak kabaret nad wodą. Kiedyś stanowiłeś trzon karpiowania, a dzisiaj stałeś się flagą łopoczącą co sezon nowym logiem. Osobiście nie widzę nic zdrożnego akurat w tym, że chcesz współpracować z jakąś firmą, nawet co rok, ale na litość boską – ceń się w tym momencie i szanuj sago siebie. Rozumiem, że podczas prestiżowej imprezy czasem międzynarodowej czapka i koszulka firmy, którą promujesz to podstawa. Widoczna reklama jest zrozumiała.

To wtedy możesz z siebie zrobić żywy, chodzący słup reklamowy. Może ktoś Cię zauważy i zapyta o to, na co łowisz lub firmę itp. Kiedy przy okazji bycia słupem reklamowym osiągniesz sukces, to na pewno twój sponsor będzie bardzo zadowolony i trafi ci się dodatkowy gift.
Nie mam pretensji do osób, które to robią, które tak zniekształcają swój radosny sukces w postaci złowionej ryby. Staram się ich zrozumieć, choć może niepotrzebnie, bo każdy ma prawo to takich lub innych zachowań. Mimo to od dłuższego czasu nawet nie zagłębiam się w zdjęcia, które niosą ze sobą żaden przekaz i emocje. Po prostu omijam je i szanuję swój czas na ich oglądanie. Natomiast cenię sobie wysoko tych, którzy potrafią realnie przekazać swoim zdjęciem własne emocje. Kiedy taka fotografia poparta jest treściwym opisem lub fachowym reportażem to jest to dla mojego oka rarytas.
Chcąc podsumować ten nie za długi artykuł, delikatnie zaapeluję do tych, którzy zapomnieli się cenić, do tych, dla których hobby stało się nośnikiem reklamy. Róbcie swoje, ale róbcie to tak, aby nie stawać się powodem do śmiechu i drwin a do tego, aby inni czekali na wasz kolejny opis, relację czy zdjęcie z ogromną niecierpliwością. Wytłumaczcie swoim sponsorom, że liczy się efekt końcowy, ale nie za wszelką cenę.

Pozdrawiam KRON Krzysztof Jaros