SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

„Dzika Majówka”

Wbrew temu co działo się lata wstecz tego roku postanowiliśmy wraz z przyjaciółmi pomimo dziwnej sytuacji jaka panuje w ostatnim czasie spędzić majówkę na starej wodzie PZW.
Przez cały czas trwania Pandemi w ukryciu, systematyczne sypanie kilku miejsc w obawie, że któreś z nich zostaną zajęte jak tylko zelżą obostrzenia nałożone nam odgórnie.
Osobiście mam coś sobie do udowodnienia na tej wodzie być może też, dlatego padło właśnie na to miejsce.
Pogoda zmienna jak figurki w kalejdoskopie,ale czy to w czymś przeszkadza gdy nie było okazji wcześniej rozpocząć sezonu?
Zdecydowanie NIE !
Upragniona chwila nadeszła i wreszcie po małych perypetiach udaje nam się wspólnie zasiąść w ciszy i spokoju nad wodą.
Słońce, deszcz, temperatura powietrza wahająca się od 20 stopni w dzień nawet do 1 w nocy ale kto by nas powstrzymał .

Początkowo mały tłok na wodzie lecz bardzo optymistyczne myśli po informacjach uzyskanych od naszego sąsiada w zatoce. Zacieraliśmy ręce z nadzieją, że może tym razem uda się pokonać tą wodę i położyć w kołysce dzikiego potwora.
Śpiew ptaków, odgłosy grasujących bobrów nad wodą co noc, i od czasu do czasu potężny spław czy może być coś piękniejszego dla wyposzczonego karpiarza?
Oczywiście można powiedzieć śmiało – okaz w naszej karpiowej kołysce!
Im bliżej weekendu majowego tym nad wodą coraz mniej ludzi J
Dziwna sytuacja, lecz tłumaczę sobie to tak że chyba pogoda ich wystraszyła, bo nic innego do głowy mi teraz nie przychodzi.
Pierwszy konkretny deszcz w tym roku i nadzieje że teraz się zacznie bo wcześniej pojedyncze piki i co jakiś czas leszcz na końcu zestawu lub amurek około 2 kg . Pozytywne wnioski , że woda została zarybiona i stąd takie okazy.
Miejscówki zasypane jedne grubiej drugie mniej , jedne słodko drugie śmierdząco pora złowić coś większego.
W końcu udaje się i na mojej macie jako pierwszemu ląduje Amur  – nie jest to osobnik pełnoletni ale cieszy niezmiernie. Kolejno w kołysce w podobnych gabarytach kładzie amura Sławek i Mateusz.

Jedynie Patryk pozostał bez zdjęcia z rybą choć takich „nie dowagi” miał chyba najwięcej – hehe
W tym miejscu chciałbym mu podziękować za pomoc w przygotowaniu łowiska oraz za usługi kulinarne nad wodą. Jednym słowem spisał się na medal 😉
Ubolewam że nie chciało mi się pójść zrobić mu zdjęcia gdy oświadczył mi podczas snu około 2 w nocy że złowił amurka około 3 kg. Wtedy byłem przekonany że jeszcze będzie okazja i złowi coś większego.

Wiosenne poranki – jak ja je uwielbiam …
Poranna mgła po której możemy zauważyć to na co wcześniej nie zwracaliśmy nawet uwagi.
Znów była okazja pospacerować z aparatem w ręku brzegiem glinianki .
Niby zwykła niewidoczna pajęczynka a jak pięknie się prezentuje gdy osadziły się na niej krople wody z porannej mgły.

Jeżdżąc nęcić przez ostatnie trzy tygodnie dokładnie można było zaobserwować jak budzi się przyroda do życia. Jeszcze nie tak dawno – szaro jakoś tak nijak nad tą wodą to wszystko wyglądało.
Siedząc przez okres naszej „dzikiej majówki” z dnia na dzień widzieliśmy różnice jak wszystko w koło nabierało kolorów i nowych kształtów. Uwielbiam ten stan kiedy udaje się rzeczywistość zamknąć w puszce aparatu i po powrocie do domu zobaczyć to raz jeszcze.
Polecam i zachęcam po raz kolejny do zabawy w fotografię nad wodą.
Woda powoli budzi się do życia, co prawda jedynego raka jakiego widziałem to ten z mojego zdjęcia 🙂
Staraliśmy się wykorzystać potencjał tej wody na maksa lecz kolejny raz uważam że dostałem łomot.
Może i dobrze bo jest pretekst by znowu tam wrócić i kolejny raz spróbować swych sił.
Pomimo zamkniętych szkół – my odrobiliśmy zadanie domowe i kolejna lekcja pokory w plecaku.

Rozpoczynając pierwsze podchody w tym roku do tej wody wyglądało wszystko szaro i buro.
Dziś pakując się – łezka się zakręciła w oku że było mi dane tu znowu być. Obecna sytuacja w kraju nie napawa optymizmem i nikt z nas nie wie co może nas spotkać jutro.
Ostatnie zdjęcie nad wodą – jak rozkładałem się w tym miejscu zero zieleni na wodzie dziś piękne dwa liście na powierzchni. Wracając do domu ostatnia fotka na drodze powrotnej hmmm czyż nie jest pięknie ?

Eksplozja przyrody na całego a deszcz przez ostatnie dni zadziałał na przyrodę niczym ambrozja.
Dziś nietypowo to wszystko napisane ale i czasy nietypowa jakieś takie mamy.
Dzięki chłopaki za wspólną zasiadkę i do następnego.

Piotr Herian
ACTeam