SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

Jesienna ścieżka…….

Jesienna ścieżka….#ACTeam#

Jeśli nie połowisz wiosną, to później  jest już coraz  gorzej. Wiele razy  to słyszałem….ale czy tak ma być??? Hmmm … Będzie, jeśli odpuścisz….

Zawsze o tej porze mamy dylemat, czy ryby już zeszły na głębszą wodę?,czy może jeszcze penetrują płytsze części jeziora. Pogoda podpowiadała, że nie powinny wyemigrować na 10m.
Tak też założyłem, a żeby było bezpiecznie, wytypowałem miejsce, które schodzi do 6m z pasem roślinności. Jest tylko jeden duży minus. Nie mam tu dojazdu, muszę odcinek 150m pokonać pieszo. Podejmuje WYZWANIE ! Tym bardziej, że uzyskałem informację, iż w tym miejscu były widziane potężne spławy naprawdę  dużych  ryb.

Nie jest łatwo, muszę robić co najmniej trzy kursy, żeby wszystko dostarczyć na miejsce. Kręta i zarośnięta ścieżka nie ułatwia sprawnego działania w  tym temacie. Jak zawsze łowisko przygotowuje odpowiednio wcześniej. Mieszanka ziaren , pelletu oraz kulek z serii SUPREME wędruje regularnie do wody. Pierwsze dwa wyjazdy nie dają mi ryby, chodź widzę kilka spławów. Nie były to jesienne “konie”, ale cieszyły oko. Kolejny wyjazd, kolejna piesza przeprawa, ech jak ja to lubię. W końcu po wywiezieniu zestawów, gdzie na jednym z nich ląduje pływak SPORT + mogę  odpocząć. Jesienny grill rozgrzewa chłodny wieczór, a wszystkie znaki na niebie wskazują , że będzie kolejny wyjazd na zero.

Ani “pika” –  o spławach mogę zapomnieć. Nie pozostaje nic innego, jak wkręcić się w śpiworek. Centrala uzbrojona spoczywa przy poduszce ,aby mnie wyrwać z ” Puchatkowego” letargu. Tak właśnie się stało i ku mojemu zaskoczeniu o 2:00 potężny odjazd na lewym kiju. Wylatuję jak strzała z namiotu zapominając jak zwykle o “laczusiach”, a po drodze zabieram nogą  jeszcze rozgrzanego grilla. Poczułem, że brykiet jest jeszcze cieplutki, zakopciło się ze skarpety, ale najważniejsze ze trzymałem już wędkę w górze.

Jest!!! Kilka djazdów i blask latarki ujawnia pięknego karpia w podbieraku. Super!. “Karpicho” ładuję do worka – nie będę się męczył z nocnymi fotkami, tym bardziej, że muszę wykonać je sam. Szybko mija noc, a dzień wita mnie pięknym słoneczkiem.

Pstrykam kilka  fotek. Ryba jest pięknie ubarwiona, a słońce jeszcze bardziej to uwidacznia. Jeden z moich najpiękniejszych karpi wraca do swojego królestwa. SUPER !!!!!  mam swojego Jesiennego “rodzynka”, a że nie zamierzam jeszcze kończyć sezonu,  planuję kolejną zasiadkę.

Postanawiam, że będą to ostatnie  dwie doby w  tym miejscu,  gdyż prognozy mówią o znacznym ochłodzeniu, a zapewne spowoduje to przemieszczenie się ryb w głębszą część zbiornika. Pierwszy słoneczny dzień wykorzystuję na obserwacje. Siedząc na sporym kamieniu wypatruję kilka spławów, ale zupełnie poza moim łowiskiem….  wyobraźcie sobie, że jakieś 3 lata temu ten głaz był cały pod wodą, a płynąc na silniku zwracaliśmy uwagę aby o niego nie zahaczyć.  Dramat!….to jezioro umiera, tak samo jak wiele wód w obrębie działań dewastującej wszystko działalności odkrywkowej.

Szykuje się do nocki napełniając kilka worków PVA. Używam do tego gotowego mixu VBG oraz pokruszonych kulek, które dodatkowo zalewam Liquidem Ryba-Truskawka. Nocka bez  brania, bez pika, bez spławu. Mija kolejny dzień, zapada zmrok i swinger na prawej wędce powoli unosi się do góry. To ta chwila – szpula delikatnie się odkręca. Podnoszę wędkę – JEST !!!! Jednak ku zdziwieniu ryba nie robi  gwałtownego odjazdu. Uświadomiłem sobie, że mam do czynienia z dużą rybą. Tak właśnie wygląda branie “konia”i tak wygląda jego majestatyczny hol. Przekręcając kilka razy korbką kołowrotka czuje luz….NIEEEEEE ! Nie wierzę!!! Wypięła się ….. W tym momencie można tylko usiąść i wyć…. Przychodzi mi tylko jedna myśl do głowy – którą zawsze sobie powtarzam na głos w takich chwilach.

 

“Damian nie była pisana, nie teraz. Jakoś to musiałem przetrawić, a tym samym zakończyć to polowanie na Jesiennego”konia”.

Sezon jeszcze otwarty, czekają na mnie ciepłe Konińskie kanały, które maja swój niepowtarzalny klimat.

Może tam się spotkamy ???

Damian Kołodziejczak #ACTeam