SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

Karpiowa paleta barw

Generalnie wiosna większości nas karpiarzy kojarzy się z pierwszymi wyjazdami na ryby. Jakie one są??? Najczęściej lekko “na siłę”,podbijane aktywnością kolegów o kiju, którzy wyruszyli na swoją wymarzoną pierwszą wczesnowiosenną zasiadkę i ……. WOW ZŁOWILI RYBĘ.
Czy to jest faktycznie wiosna ??? W lutym ?? na początku marca ???

Przez ostatnie tygodnie wielu moich kolegów, próbując oszukać zdrowy rozsądek ugania się po trudnych zbiornikach ze skąpą populacją naszej ukochanej ryby, by udowodnić sobie, że ich koncept jest poprawny.

Oczywiście nie można tutaj odbierać nikomu radości ze wspólnych lekko zimowych wyjazdów, poukładania swoich ukochanych wiader z zanętą na tle wody, skutecznie ją zasłaniając i czekania na swój wymarzony odjazd.

Sam co roku ulegałem presji wyjechania na pierwszą zasiadkę po prostu zbyt wcześnie, pogłębiając frustrację z powodu niepowodzenia.
W tym roku pierwszy wyjazd, choć nieudany odbył się w czasie gdy zdrowy rozsądek nie krzyczał do mnie OGARNIJ SIĘ.
Budziła się wiosna, łowisko już potocznie mówiąc “odpaliło’, i mimo iż poległem, to chociaż miałem realne szanse.
Druga wyprawa, nie powiem, bo z przekory i chęci zemsty, ale już nad wodą było “CZUĆ RYBĄ”. Pierwsze spławy, pierwsze oznaki bytności ryb na echosondzie i eksplozja zieleni. Dla mnie w takich warunkach następuje początek sezonu i choć woda jeszcze troszkę martwa to cały krajbraz budzi się do życia. Kilka kulek do łódeczki, małe PVA oraz “szufeleczka” drobnych pellecików. Tak jak prawidła nowoczesnego wędkarstwa karpiowego głoszą, co troszkę gryzie się z tym, co człek uskutecznial przez wiele lat wstecz.

Spacerki z psem po łowisku i poszukiwanie zieleni. Tak, to jest to i nagle ………….. piiiiiiiiiiiiiiiiiii. Nie było daleko – 50m. Podniesiona do góry wędka , bo zestaw skrajnie w zatoce , kilka “tąpnięć” i spinka…….
Po wyciągnięciu zestawu okazuje sie, że hak wyplatał się z Fluorocarbonu. wrrrrrrrrrrrrrr


Ewidentnie mój błąd. Nie jestem zwolennikiem kombinacji, ale w tym roku skusiła mnie skuteczność RONIE RIG.Nie zaciągnięty fluorocarbon ałaaaaa i nagle branie na drugiej wędce, w kompletnie innej części zbiornika i znowu na tym nieszczęśliwie wiązanym ustrojstwie. Szybka decyzja anemiczny hol.
Zestawy na 80metrze, tragedi nie ma. Powolutku ostrożnie do brzegu. Mimo wszystko pod brzegiem trzeba było użyć trochę siły, co z duszą na ramieniu czynię. Udaje się. Mój pierwszy tegroczny karpik. Ładniutki. TAK WYGLĄDA 12kg bez pchania w obiektyw 😛 – mało okazale ale waga z Liskiem chyba nie kłamie 😛

Kocham ten stan. Bezrybne wyjazdy są smutne. Życie ucieka, a wędkarstwo w dużej części oparte jest na ŁOWIENIU RYB, no może z małymi wyjątkami, ale to już temat do OSTRYGI 😉

Noc pomimo,iż dzień dał powód do optymistycznego wypatrywania kolejnych odjazdów bez PIKA.
Bo łowić Panie, to trzeba umieć 😉
Do zobaczenia nad wodą .
Daniel Kruszyna