SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

Łowisko Gosławice

Każdy karpiarz ma swoje ulubione łowisko. Trudno wskazać, co tak naprawdę przyciąga nas w takie miejsce.  Duże karpie? Ilość brań? Krajobraz? Cisza? To wszystko ma znaczenie. Musi być jeszcze ten specyficzny klimat, którego nie jesteśmy w stanie opisać żadnymi słowami.

Na Łowisko Gosławice, położone niedaleko Konina w Wielkopolsce trafiłem w 2007 roku.
To miejsce przyciąga mnie jak magnes, a będąc tam zapominam o wszystkim dookoła. W tym artykule chciałbym opisać jak postrzegam Łowisko Gosławice, jak wygląda karpiowanie na tym łowisku oraz jaką mam receptę na złowienie karpia.

Opis łowiska

Zbiornik o powierzchni 38 hektarów, na pierwszy rzut oka wydaje się stawem hodowlanym, podobnym do wielu stawów Gospodarstwa Rybackiego Gosławice. Prawda jest taka, że zbiornik posiada bardzo zróżnicowane dno od 0,7 – do 3,5 m głębokości. Dziki charakter łowiska nadaje porastająca dno roślinność, która często sprawia karpiarzom wiele trudności. Jak dla mnie są to idealne warunki do sprawdzenia swoich umiejętności. W ostatnich latach problem ten trochę się zmniejszył, a to za sprawą podniesionego poziomu wody. Na łowisku znajduje się 20 stanowisk wyposażonych w drewniane pomosty. Zbiornik z dwóch stron otacza dziki las i bagna, co nadaje temu miejscu naturalny krajobraz. Przy stanowiskach, na wysepkach istnieje możliwość ustawienia samochodu i przyczepy campingowej. Do każdego stanowiska przypisana jest łódka, którą możemy używać w celu wywózek i holowania karpi. Łódki są zgrabne i moim zdaniem nie potrzeba brać ze sobą pontonu. Wystarczy silnik i akumulator. Czy łódki odstraszają karpie? Myślę, że nie. Bardzo często chwilę po wywózce następuje branie, co oznacza, że karpie nic sobie nie robią z przepływającej łódki. My natomiast mamy problem z głowy z pontonem.

Oczywiście istnieje możliwość użycia własnego środka pływającego. Przy stanowiskach stoją również małe budki, gdzie wiszą kamizelki ratunkowe, a od sezony 2018 każde stanowisko wyposażone jest w profesjonalne maty, podbieraki , worki do ważenia i przetrzymywania ryb.

Dużym plusem łowiska jest zaplecze, w którym możemy się wykąpać, wysuszyć rzeczy, przechować jedzenie w lodówkach. To niewątpliwie podwyższa standard, a my możemy cieszyć się wygodą i kulturalnie połowić ryby. Od kilu lat udostępniona jest również wiata, w której odbywają się rozpoczęcia zawodów, poczęstunki, spotkania. W trakcie pisania tego artykułu na łowisku prowadzone są prace modernizacyjne, a jedna z nich na pewno ucieszy większość karciarzy. Mianowicie na każdym stanowisku będzie prąd za który nie będzie pobierana dodatkowa opłata. Może na chwile o finansach. Cenna tygodniowego zezwolenia od osoby wynosi 1000zł. Pewnie niektórzy stwierdzą, że droga. Też tak na samym początku pomyślałem, ale gdy podzieliłem sobie 1tyś przez 7 dni wyszło mi 140zł za dobę. Od tej kwoty należało by jeszcze odjąć teraz darmowy prąd, zaplecze i sprzęt. I jak myślicie ile teraz wychodzi doba ?  Te wszystkie udogodnienia sprawiają, że Łowisko Gosławice staje się coraz bardziej zauważane w Europie.

 

 Taktyka

Od początku mojej przygody z Gosławicami podejście taktyczne do tego zbiornika bardzo się zmieniało. Ta woda nie stwarza większych problemów, żeby złowić w niej karpie. Jednak jak przechytrzyć te największe? O tyle dobrze, że na łowisku każde stanowisko jest dobre, i na każdym łowią się karpie 20+. Wiadomo, że zmienia się to w zależności od pory roku czy pogody, dlatego nie będę typował bankowych stanowisk, bo często bywa tak, że stanowiska pozornie gorsze dają lepsze rezultaty. Wiosną i jesienią, kiedy podwodna roślinność za bardzo nie przeszkadza możemy z powodzeniem używać modeli zdalnie sterowanych, jesteśmy
w stanie łowić i holować karpie do pomostu. O tych porach bardzo dobrze sprawdzają się małe przynęty pływające. Wywiezione modelem z odrobiną pasty peletowej lub drobnym peletem szybko kuszą karpie.

W pełni sezonu, kiedy karpie żerują już bardzo dobrze i rywalizacja pokarmowa miedzy nimi jest duża zmieniam sposób łowienia. Łowię wtedy typowo z wywózki. Szukam najpierw odpowiedniego miejsca, zazwyczaj jest to jakieś zagłębienie, dołek.  Na początku brałem ze sobą tyczkę i ostukiwałem dno w poszukiwaniu „czegoś”. Twarde, miękkie, zamulone, z roślinnością? Jakie powinno być? Stukając o dno nam się wydaje, że to miejsce będzie idealne, ale karpie mogą myśleć inaczej. Dlatego lepiej jest stawiać w dołki bez niepotrzebnego doszukiwania się, co jest na dnie. Dobrze znaleźć również większą kępę zielska, przy której karpie lubią przebywać. Zaczynam delikatnie, trochę peletu i kilkanaście kulek. Na włos zakładam bałwanka 18-15mm, lub samego pop-up 15-18mm  i czekam na branie. Jeżeli uda mi się z tego miejsca złowić kilka karpi, wówczas zostawiam w tym miejscu zestaw i zasypuję to miejsce samymi kulkami. Nie zwijam zestawu, staram się czekać do brania. Mam jeszcze dwie wędki, którymi mogę kombinować w innym rejonie stanowiska.

.

Holowanie karpi

Niektórzy twierdzą, że w karpiowaniu najważniejszy i najprzyjemniejszy jest hol. Ja osobiście uważam, że każda z czynności nad wodą sprawia mi ogromną radość i satysfakcje. Dobieranie przynęty, szukanie ryb, sondowanie, nęcenie, oczekiwanie, branie, hol i w końcu udane zakończenie. Po przejściu tego całego procesu mogę śmiało powiedzieć, że coś mi się udało.

Hol na Gosławicach może stwarzać chwilami trudności z powodu podwodnej roślinności. Często widuję osoby, które niepotrzebnie siłują się z masą czepiającego się zielska i holują ryby od samego pomostu. Podciągająco się wędką do odpływającej ryby zwiększamy ryzyko spięcia karpia, a co za tym idzie rozszarpania mu pyska. Najlepszym sposobem jest podniesienie wędki podczas brania i otwarcie kabłąka. Zluzowana żyłka uspokoi karpia, który stanie przy pierwszej kępie zielska. My natomiast dopływając łódką i wybierając luz z żyłki oszczędzimy nasz sprzęt i nie zrobimy krzywdy rybie. Dopiero przy końcu, gdy dopłyniemy do karpia możemy zacząć walkę z rybą.

Ważne jest by wracając do stanowiska z rybą pozostawić ją w podbieraku w wodzie poza łódką. W ten sposób nie narazimy ryby na otarcia i obicia. Karpie najlepiej z fotografować od razu i wypuścić.

Upodobania smakowe

Trudno jednoznacznie wskazać ulubione przynęty gosławickich karpi, ale z mojego doświadczenia duże okazy często łowią się na typowe rybne zapachy dopalone ostrymi przyprawami. Kulki proteinowe na bazie Robin Red często dawały bardzo dobre efekty.. Wszelkie pływaki fluo o kolorze żółty, pomarańczowym i różowym  na pewno będą sprawdzały. Wiadomo, ilu karpiarzy, tyle pomysłów na łowienie. Każdemu może sprawdzić się inna kulki, inny zapach. Łowione największe okazy powoli stają się wybredne, dlatego warto poświęcić trochę uwagi na kulki i zainwestować w dobry produkt.

Gosławickie okazy mają już swoje imiona i łowione są kilka razy w roku. Największe z nich to Tomek, Svena, Węgier, Mirek, Przemek, Maciek itd. Przyrost gosławickich miśków jest imponujący. Jako przykład podam Mirka. Karp ten w 2009-10 roku ważył zaledwie 12,5kg, ale po 5 latach jego waga wskazała już grubo ponad 20 kg, a w sezonie 2017 waga przekroczyła 28kg. Co rok przybywa dwudziestokilogramowych karpi, a to przede wszystkim zachęca karpiarzy do odwiedzania łowiska. Ten specyficzny klimat nie da się przełożyć na słowa. Trzeba tam po prostu być i przeżyć to na własnej skórze.

Do zobaczenia nad wodą. 
Tomasz Zwoliński