SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

„Miłość , Szmaragd i …. Kabany”

„To był maj pachniała saska kępa” ….  – Jednym słowem Noc cudów !!!

Cała przygoda urodziła się w głowie dokładnie miesiąc temu , gdy siedząc na jednej z zasiadek i odliczając dni do VI Pucharu Portalu Carppassion postanowiłem dokonać rezerwacji na łowisku Szmaragdowy Staw .
Biorąc udział w organizacji Pucharu CP zawsze miałem mega niedosyt po tym gdy ważyłem piękne ryby łowione przez uczestników tej właśnie imprezy.

Plan był jeden! Trzeba po zawodach pojechać nad wodę i spróbować się „obłowić”

Piękne widoki od samego przyjazdu na łowisko tylko i wyłącznie utwierdzały mnie że jestem właśnie we właściwym miejscu, pozostawało tylko pytanie cze we właściwym czasie się tu znalazłem .
Ostatnie dni nad tą wodą nie były zbyt łaskawe w brania dla łowiących tam osób.
Mamy piątek ostatni dzień maja godzina 15:00 melduje się na stanowisku.
Po dość chłodnym okresie majowym jaki mieliśmy przez ostatnie kilka dni temperatury znacznie wzrosły i sięgały blisko 30 stopni w cieniu. Jak można zauważyć na jednym ze zdjęć na samym początku tego materiału ryba dość w dużym stopniu zgrupowała się w jednym z narożników zbiornika.  Lekko nie było, ale po ciężkiej pracy około godziny 19 zestawy wylądowały w wodzie.

Miejsca, które wytypowałem to głębokość między 5,8m a 7,5m. Miejsca te obsypałem standardowo sporą ilością AMOKA odraz z Seri Avid kulką o nazwie ATOMIC firmy Adder Carp.
Pierwsza noc to istny festiwal spławów na wodzie i tu śmiało stwierdzam, że ten festiwal w Opolu to przy tym co tu się działo „to jakaś popierdółka ;)”
Nocka praktycznie bez brania i w dodatku z informacji jakie udało się uzyskać nad wodą cały staw praktycznie to samo. Kolejny dzień mega upalny  i tu pod wieczór mały zwrot akcji gdyż na przeciwległym brzegu zostają wyjęte dwie ryby. Nadzieja powraca w to, że może się uda.
Tak też się stało, wieczorem kolejna dawka kulek w wytypowane moje miejscówki i są wreszcie pierwsze efekty.

Nie było to jeszcze to na co czekałem , lecz było już bardzo dobrze .
Od pewnego czasu zawsze na moim jednym zestawie ląduje kulka SPORT PLUS z Serii Supreme o średnicy 24 mm. Tym razem również nie mogło być inaczej, choć przez pierwsze dwie nocki nie przyniosła efektu. Mega upalna niedziela, łowisko w dużej mierze się opróżnia z łowiących i pozostają tylko dwa miejsca zajęte na całej wodzie. Kilka ładnych minut spędziłem na pontonie by nie tracić czasu, gdy ryby ewidentnie postanowiły się wygrzewać a nie pobierać pokarm zabrałem się za sondowanie sobie kolejnych stanowisk. Okazuje się, że brzeg od 7 do 10 jest naprawdę ciekawy i ma bardzo rozmaite dno w górki, blaty itp. Spływając na swoje miejsce nęcę kolejny raz w okolicach moich zestawów i spływam do brzegu by przyszykować sobie zestawy na ostatnią noc. Wszyscy wiemy jak szybko ucieka czas nad wodą, więc postanowiłem wykorzystać go na tyle ile się da. Nie mogło zabraknąć czasu na kilka ujęć z aparatem oraz zawiązanie nowych zestawów do piórnika karpiowego.
Kilka wskazówek na ostatnim Pucharze CP od dużo bardziej doświadczonych kolegów musiały w końcu zaowocować. Godzina 22:00 , to godzina którą długo będę wspominał z tym co się wydarzyło tego wieczoru . Na samym początku napisałem „Noc cudów”
Na jednym z moich kijów następuje delikatne branie, po czym żyłka z kołowrotka zaczyna się rozwijać coraz to szybciej. Po podniesieniu wędki jeden wielki opór i czuć coś co jest przyklejone do dna,  z minuty na minutę udaje się zwinąć rybę bliżej brzegu lecz nie ma mowy by ją zobaczyć. Kto łowił na Szmaragdzie wie doskonale co mówię bo są tam ryby mega silne. Po 20 minutach holu wreszcie ryba ląduje w kołysce, pakujemy rybę do worka by ją zwarzyć i moim oczom ukazuje się moje nowe Pb J
Jeeeeeeaaaaa !

Zabrakło 600 gram do 20+ lecz nie smuci mnie to wcale a przeciwnie jestem mega szczęśliwy.
To co się wydarzyło po zważeniu ryby przeszło moje najśmielsze oczekiwania, bo po odłożeniu ryby do kołyski następuje kolejna rola na moim kiju. Mało tego ta sytuacja powtarza się jeszcze dwukrotnie i tym oto sposobem w przeciągu 55 minut udaje mi się wyjąć 3 piękne ryby.
3 x K.O tak to określił Daniel Kruszyna w komentarzu po moim wpisie na FB. Nie było to 3×20+ lecz radość moja w tym momencie jest naprawdę nie do opisania.

Tej nocy w ciągu 3 godzin udało mi się położyć w kołysce 5 ryb. Na początku wspomniałem, że jechałem tu z myślą, iż się obłowię i tak dokładnie się stało. Po ostatnim braniu nie wywiozłem już zestawów do wody, po prostu byłem na tyle spełniony że najzwyczajniej w świecie odpuściłem. Życzę takiej sytuacji każdemu , by brakło wam się na dalsze łowienie po tak intensywnej pracy jaką przyszło mi wykonać podczas tej ostatniej nocy  – Nocy cudów !


Serdecznie chciałem podziękować Jankowi Mioduszewskiemu za pomoc podczas tej zasiadki, bez niego było by naprawdę przep…… 😉 Janek po rocznej przerwie jadąc nad tą wodę miał jeden cel , a mianowicie chciał wyjąć choć jedną rybę i to mu się udało.

Łącznie złowiliśmy 8 karpi z czego średnia waga wyszła 12,750 kg. Kompanem naszej zasiadki była również Kora , która dzielnie pilnowała obozowiska dzień i noc .

Dzięki raz jeszcze i do zobaczenia nad wodą J
Podsumowując ten wyjazd przychodzi mi jedno do głowy zdanie :

 „Miłość , Szmaragd i …. Kabany”

ACTeam
Piotr Herian