SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

„Minął Sezon” – Piotr Herian

Zdecydowanie jak z roku na rok mogę powiedzieć, że ile by nasz sezon karpiowy nie trwał to ten również był za krótki. Tak dokładnie ile by on nie trwał zawsze będzie mi mało i na koniec zostanie niedosyt.

Siedząc zimą w cieple otaczającym mnie w domu, przeglądając sieć internetową oraz swoje pliki ze zdjęciami, zawsze rodzi się jakiś plan na kolejny sezon. Mój plan nie był zbyt skomplikowany, ale najważniejsze, by mieć jakiś cel.
Wiosna od paru lat wygląda bardzo podobnie w moim przypadku i nie wiem, czy idę na łatwiznę, czy mam aż tyle szczęścia. Nieopodal domu blisko 100 hektarowy zbiornik zaporowy odwiedzam kolejny już raz wiosenną porą. Kilka dni z rzędu obserwacja wody jak budzi się natura do życia i pierwsze kilka kulek ląduje w wodzie. Tak donęcone miejsce przez tydzień dosłownie po garści dziennie wreszcie podczas jednej z pierwszych zasiadek owocuje dwoma braniami w ciągu jednej nocy. W efekcie mam piękny dublet dwóch karpi pełnołuskich. Waga złowionych osobników nie powala może na kolana, ale po analizie, że to jeden z pierwszych wyjazdów i w dodatku na dość sporą wodę cieszy mnie niezmiernie.

Ten sezon był dziwnym dla mnie sezon, bo sporo rzeczy wydarzyło się w moim życiu prywatnym co zdecydowanie ograniczało mnie z wolnym czasem na wędkowanie. Po kwietniowym debiucie praktycznie miesiąc bez wyjazdu na ryby. Praca,dom, praca dom i tak w koło aż nadeszła chwila odpoczynku i w maju mogłem się wybrać kolejny raz na zaplanowaną zasiadkę. Standardowo jak założyłem sobie w moim celu był to wyjazd na opolską wodę C&R. Woda ta ma swój szczególny urok, gdyż można na niej łowić tylko z rzutu. Obrane miejsce zasypałem większą ilością kulek z kobry i tak rozpoczyna się pierwszy w tym roku dwudobowy wyjazd. Pogoda przepiękna, upragnione i długo wyczekiwane słońce wreszcie mogę poczuć na własnej skórze. Widać, że w porównaniu do pierwszego wiosennego wyjazdu teraz natura rozbujała się na dobre. W koło tętni wszystko życiem a w wodzie mogę zaobserwować pierwsze spławy w tym roku. Systematyczne brania upewniły mnie, tylko że to efekt mojej włożonej pracy. Dwie doby zakończyłem pełnym sukcesem, gdyż na macie udało mi się położyć blisko 10 sztuk. Jednym z nich był mój rodzynek, gdzie po holu w życiu by się nie spodziewał, że to amur.

Wszystko dobre co szybko się kończy, ale czy w naszym przypadku też tak jest ?
Kolejny wyjazd zleciał tak szybko, że żal jechać do domu. Też tak macie ? Hehe, Bo ja tak mam za każdym razem. Tak zwana szara rzeczywistość przez prawie kolejne 2-3 tygodnie aż zapala się lampka w głowie i udaje się wygospodarować 3 dni wolne. To oznacza jedno ! Trzymam się założonego celu i kolejny plany dotyczą kolejnej wody w mojej okolicy, lecz tym razem z możliwością popływania pontonem. Jest to drugi mój wyjazd w życiu na tą wodę w ciągu 3 lat. Po przyjeździe na zbiornik ku mojemu przekonaniu woda totalnie się zmieniła od ostatniej mojej wizyty. Spora ilość roślinności, która pokrywała 80% tej wody po prostu znikła. Po 2-godzinnym sondowaniu z pontonu moje zestawy wreszcie mogły trafić do wody. Pamiętam jak dziś w ciągu 4 godzin przeszły nad zbiornikiem dwie gwałtowne burze, po czym na niebie pojawiło się słońce. Podsypane zestawy nie ruszając ich miejsca postanowiłem zostawić do rana. 5 rano ! Wreszcie odzywa się dźwięk centralki w namiocie i w ciągu kilku sekund jestem przy kiju. Spokojny hol do samego brzegu zakończony sukcesem. Jezu, jak jaki byłem szczęśliwy drugi raz w życiu na tej wodzie, choć obecnie jest ona całkiem inna od ostatniej mojej wizyty i znowu udaje mi się złowić tu karpia.

Kolejnym z założonych sobie celów tego sezonu był wyjazd na Szmaragdowy Staw. Miałem okazję być tam już w tym roku raz i przeprowadzić mały rekonesans. Podczas mojej planowanej zasiadki na tym łowisku wybrałem sobie stanowisko nr 9, które uważam za bardzo ciekawe. Mocno zróżnicowane dno gdzie naprawdę można znaleźć sporo górek i dołków co w rezultacie ciężko się zdecydować gdzie położyć ostatecznie swoje zestawy. Na łowisku w dniu przyjazdu spotykam znajomego z drugiego końca Polski co było wielkim i miłym zaskoczeniem. Udaje mi się od niego wyciągnąć kilka rad dotyczących łowienia na tej wodzie. To właśnie u Janusza wtedy wylądował pierwszy karp tego wypadu, któremu zabrakło nie wiele do 20 kg. Miałem okazję podebrać tę rybę, jak i zrobić Januszowi zdjęcie, piękna silna ryba nad ranem spowodowała ogrom napływu pozytywnej energii. Nie musiałem długo czekać i chwilę po jego zdobyczy mam branie na mojej wędce, lecz ryba pod brzegiem się spina. Przybrzeżne zielsko i głęboka woda przy brzegu lekko utrudniała mi moje łowienie. Urodził się plan z nową koncepcją na hol w takich warunkach i w końcu po dwóch porażkach udaj się i mi położyć pięknego karpia na macie. Mega ! silene rybsko z przepięknym ułuszczeniem.

To był naprawdę świetny wyjazd gdzie sporo się mogłem nauczyć, choć udało się wyjąć tylko 2 ryby spośród 5 brań. Po tym wyjeździe oczywiście w planach pojawił się jeszcze jeden wyjazd w tym roku na tą wodę, który zdecydowanie zakończyłem też zaliczam do bardzo udanych.
Lecz jak co roku przychodzi chwile kiedy zaczynamy przemyślenia gdzie chcielibyśmy zakończyć swój sezon. Ja postanowiłem tę szczególną zasiadkę spędzić w gronie swoich przyjaciół i kolegów i jak co roku zakończyć sezon razem z nimi. Jesień bardzo piękna tego roku i ciepła co spowodowało totalny przewrót natury żyjącej w wodzie. Ryby długo podczas tegorocznej jesieni pobierały pokarm bardzo leniwie i tylko sporadycznie słyszałem, że komuś udało się coś połowić. Nasz wyjazd kończący sezon zaplanowaliśmy jak co roku na pobliskiej wodzie w woj. Opolskim gdzie bywam 3-5 razy w roku. Nic nie zapowiadało tego wyjazdu, że skończy się pozytywnie. Ostatnimi dniami gwałtowne ochłodzenie i myśl, czy aby nie za późno to wszystko. Sytuacja nad wodą okazała się całkiem odwrotna, gdyż ryby pobierały pokarm jak by to był środek sezonu. Udało się nam złowić naprawdę kilka ładnych sztuk a atmosfera panująca podczas tak udanego wyjazdu była po prostu nie do opisania. Jak wspomniałem to był kolejny sezon gdzie kończę go razem ze znajomymi a zdecydowanie mogę już powiedzieć, że to było jedno z lepszych zakończeń, czego i wam życzę.

Ogólnie mogę powiedzieć, że trochę się działo w tym roku, z uwagi na ograniczoną ilość mojego czasu opisałem tutaj 5 najważniejszych moich wyjazdów, które jak na początku wspomniałem planowałem zimową porą. Poza tymi wyjazdami miałem okazję być jeszcze kilka razy nad wodą, lecz były to wyjazdy jedno maksymalnie 2 dobowe. Nie każdy wyjazd był tak kolorowy, jak te opisane powyżej, ale warto wspomnieć, że i takie się nam trafiają. Aktualnie znowu przychodzi ta chwila przestoju i pora się zabrać na planowanie kolejnego sezonu, bo ten w moim wydaniu zdecydowanie już minął.
Minął Sezon, lecz wspomnienia zostają na zawsze, czasem wystarczy po prostu zaufać.

Piotr Herian – #ACTeam