SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

Padłem ofiarą prawa autorskiego.

Padłem ofiarą prawa autorskiego

Na pewno przemknęło Ci przez myśl pytanie: Dlaczego Waldka nie widać z rybami, skoro wędkuje tyle lat? Ach tak, pewnie nie łowi ryb…

Nie ma pytań złych, więc zabieram się do napisania odpowiedzi i na to.

Wiem, moja osoba o tyle Cię zainteresuje, o ile wniesie coś pożytecznego do artykułu np. zamieści dane GPS z fajnym łowiskiem i dzikimi karpiami ponad 30 kg, nigdy nie kłutymi. 🙂 I właśnie w takiej sytuacji teraz jestem – w praktyczny sposób opowiem Ci o prawie dotyczącym zdjęć i życiu wędkarza, a raczej o zderzeniu tych dwóch żywiołów w naszym hobby zdawałoby się odizolowanym od krępującej swobodę jednostki cywilizacji.

Wbrew pozorom oraz mniemaniu wielu, karpiarz (chociażby łowiący samotnie) na dzikim łowisku wcale nie jest oderwany ani od bezwzględności relacji międzyludzkich w społeczności, ani od prawa cywilnego (w znaczeniu niewędkarskiego). A największe zagrożenie pojawia się w chwili utrwalania na zdjęciach efektów zasiadek. Albo fuksiarskich przyłowów. 🙂 Zagrożenie nie jest małe, w niektórych przypadkach może skończyć się w sali sądowej, a nawet koniecznością wypłacenia odszkodowania (tak, tak – z Twojego portfela).

W życiu zawodowym musiałem błyskawicznie zaprzyjaźnić się z Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz wchłonąć w moją praktykę posłuszeństwo tej ustawie; ponadto bezlitośnie wjechały na mój warsztat fotograficzny regulacje pod hasłem RODO, rodem z centrali UE. [Zamysł tych regulacji jest dobry, ale z wdrażaniem nie każde państwo członkowskie sobie radzi i najczęściej utrudnia nam życie.]

O co chodzi z prawem autorskim i w jakim zakresie dotyczy karpiarzy?

Najprostsza definicja tego prawa napisana moimi słowami, niejako w pigułce może brzmieć: Nie wszystko jest twoje, chociaż wygląda na twoje.

Teraz spróbuję Tobie wyjaśnić, że białe nie jest białe, a czarne nie jest czarne.

W ustawie jest precyzyjny rozdział pomiędzy fotografowanym (np. Ty z rybą lub z bokserkami na kolanach, gdy wskoczyłeś za rybą), fotografującym (tym wciskającym spust migawki – świadomie lub nie), właścicielem aparatu fotograficznego (osoba fizyczna lub firma), zleceniodawcą zrobienia zdjęcia, miejscem zrobienia zdjęcia, okolicznościami towarzyszącymi robieniu zdjęcia (sfera prywatna, publiczna). Te pojęcia istnieją niezależnie od Twojej wiedzy w tym zakresie oraz mają konsekwencje w użytkowaniu zdjęcia. Większość z Was dotychczas uniknęła perturbacji prawnych tylko dlatego, że fotografowane osoby nie znają przepisów w tym zakresie. 🙂

W praktyce wygląda to następująco.

1.       Złowiłeś rybę, masz swój aparat fotograficzny i wołasz kolegę/koleżankę/obojnaka do pomocy mówiąc „No, weź, cyknij mi zdjęcie – potrzebuję do artykułu. Postaraj się.”. O.K. Ten ktoś cyka Tobie zdjęcie, a Ty w artykule/portalu/gdziekolwiek to zdjęcie podpisujesz swoim nazwiskiem – i tu popełniasz błąd (kosztowny błąd). W rzeczywistości autorem zdjęcia jest osoba, którą przywołałeś do pomocy i zrobiła Tobie zdjęcie, a na spuście migawki są odciski palca tej osoby. Ty i owszem, możesz być właścicielem praw majątkowych tego zdjęcia, z prawem do dysponowania tym zdjęciem i czerpania z tego korzyści majątkowych. Ale nigdy, przenigdy, nie możesz pominąć nazwiska pomocnika jako autora zdjęcia (czyli fotografującego). A jak to jest w praktyce? Masakra…

2.       Masz rybę, duużżąą rybę wariata np. długiego i niewygodnego w trzymaniu jesiotra (wiem, rasowy karpiarz nienawidzi jesiotra w swoim łowisku). Ustawiłeś aparat na statywie, masz pilota do zdalnego wyzwalania migawki, ale ryba się rzuca i utrudnia, poza tym kolega bardzo ci pomógł w podebraniu (może nawet bez jego pomocy ryba uciekłaby z wędki podczas lądowania). Więc kurtuazyjnie z nutką wyrachowania prosisz kolegę do towarzystwa na planie i już razem unieruchamiając rybę trzaskasz piękne foty. Ty jesteś autorem zdjęcia i prawdopodobnie ty masz prawa majątkowe, ty rządzisz – zadowolony publikujesz zdjęcie w prasie, wszyscy klaskają i zazdroszczą (nawet ten złowiony jesiotr jest zadowolony ze zdjęcia i chce być ponownie złowiony przez Ciebie), a kolega ze zdjęcia zamiast klaskać dyskretnie zakłada Tobie sprawę w sądzie o odszkodowanie i wygrywa. Dlaczego? Zrobiłeś błąd, sędzia został przekupiony czy kolega pracuje dla konkurencyjnej firmy i chce Cię skompromitować? Oto odpowiedź: Kolega na zdjęciu nie życzył sobie upubliczniania w prasie/portalu/książce swojego wizerunku, a Ty nie byłeś łaskaw zapytać go o zgodę, a jeśli – to nie masz tego na piśmie i kolega się wyparł ustnie udzielonej zgody w imię doraźnych korzyści lub… zaszkodzenia Tobie. Cóż, płacz i płać…

3.       Przykładów ilustrujących to szerokie zagadnienie mogę wymienić jeszcze kilka, przez lata pracy jako fotograf spotkałem się z wieloma scenariuszami w tym bezlitosnym teatrze ludzkich charakterów i udawanej życzliwości, poplątania mitów i prawa. Znam ludzi, w tym dziennikarzy, którzy padli ofiarą beztroski, ufności i mają przegrane sprawy – musieli zapłacić w złotych polskich.

Jako wędkarz z łatwością odnajdziesz analogię pomiędzy tymi zawiłościami a niejasnościami w wędkarstwie: Kto tak naprawdę jest łowcą ryby, ten zarzucający wędkę czy zacinający rybę i holujący? A może ten, dzięki któremu udało się rybę lądować? A może ten, który zdradził Ci bankówkę lub wybrał miejsce i położył zestawy? Młodemu pokoleniu wyjaśnię, że bankówka w naszym wędkarskim języku oznacza miejsce, gdzie idzie się po rybę na pewniaka. To nie to samo, co stanowisko ryby, miejscówka czy łowisko.

Czas najwyższy wrócić do mojej „poszkodowanej” osoby: dlaczego nie ma mnie z rybami w publikacjach, czyżbym padł ofiarą ustawy? Mając na uwadze obowiązującą ustawę oraz komercyjne (zawodowe, profesjonalne) robienie zdjęć przeze mnie, unikam pozowania z własną rybą do zdjęć robionych moim sprzętem przez przygodnych ludzi – zbyt dużo potem możliwych powikłań prawnych w szerokim zakresie. A biorąc pod uwagę oczekiwania (odpowiedniej jakości technicznej, kompozycyjnej i estetycznej zdjęcia) rynku komercyjnego, unikam fotografowania mnie nie moim sprzętem fotograficznym. Mówiąc krótko: mam związane ręce węzłem prawno-komercyjnym.

Ten artykuł ma sygnalizować wybrane najważniejsze zagadnienia dotyczące Ciebie – mającego ochotę na zdjęcie, niezależnie od tego, po której stronie obiektywu chcesz stanąć.

Wyjaśnienie

Do ilustracji artykułu użyłem spreparowane zdjęcia mojego autorstwa, przedstawiające ładne karpie złowione i prezentowane przez Pawła Szymańskiego.

Prowadzę szkolenia wędkarzy mających ambicję fotografować znośnie, dobrze i bardzo dobrze, a przy tym chcą pozostać w zgodzie z prawem i sztuką wędkarską. Interesują Cię zdjęcia reportażowe na łowiskach czy zawodach? Pozowane? Hole ryb? Zdjęcia akcesoriów? Krajobraz łowisk? Wahasz się, co kupić do robienia zdjęć na łowisku? Potrafię Tobie pomóc.

Waldemar Ptak

Próbkę moich zdjęć oraz kontakt do mnie znajdziecie tutaj:

https://www.facebook.com/waldemar.ptak.96