SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

PCM2019 OKIEM CP

Taki obraz zastałem docierając na miejsce. Co by się nie miało wydarzyć te obrazy zawsze pozostaną w mojej pamięci. Byłem przez kilka lat motorem napędowym wizualizacji Mistrzostw Polski. W pierwszych jej odsłonach, gdy wyszarpnęliśmy je tym którzy próbowali całą ta imprezę “zafoliować” w foliowej kieszonce, dodawanej do swoich wydawnictw spotykaliśmy się z dużą dozą krytyki. Nie chcieliśmy pozwolić by innym mediom wszystko należało się obligatoryjnie. Zapraszaliśmy do współpracy pod jednym warunkiem. OBECNOŚĆ NA MIEJSCU. Ignorowano !!!!! Nikomu nie było po drodze tam być, ale za to każdy z chęcią by ramy swoich wydawnictw tym łakomym kąskiem zapełniał.

Forsowaliśmy wiele pomysłów wizualizacji, przechodząc od abstrakcyjnego “firmowego” konceptu w barwach firmy “sponsorującej” mistrzostwa, do BIAŁO CZERWONEJ oprawy, w takim wydaniu, by każdy stający na tle tego baneru czuł się kimś wyjątkowym, kimś kto w swojej DYSCYPLINIE osiągnął wysoki poziom sportowy, będąc w tym miejscu, czując się wielkim zwycięzcą, przed ostatnim etapem na swojej sportowej drodze.

Gdy flaga powiewa na maszcie i każdy zdaje sobie sprawę, że największy sukces w życiu, sukces, który może się już nigdy nie powtórzyć, jest na wyciągnięcie ręki.

Byliśmy pomysłodawcą jednego z konkursów, który z przyczyn wąskich możliwości czasowych, przy zachowaniu równych szans na udział dla każdego, został przeprowadzany zawężoną formą losowania uczestników. KAŻDY MIAŁ SZANSĘ, losową, ale miał w nim wystąpić. Może to błąd, może trudno co niektórym zrozumieć, jaki przyświecał nam cel, ale takie decyzje podjęliśmy, mając do tego prawo i uszanujmy zwycięzcę, który został wyłoniony w UCZCIWEJ WALCE.

Koordynując te działania, trudno nie wyczuć niewątpliwej podniosłości chwili, mogąc do wszystkich powiedzieć, ŻYCZĘ WAM POWODZENIA i do zobaczenia podczas “wizyt wagowych”. Z tego miejsca wytłumaczę jedną rzecz. NIE SPOSÓB w materiałach ująć wszystkich. Może będzie to brutalne, ale każdy z was miał swoje 5 minut podczas eliminacji i tam “wasi” patroni medialni, organizatorzy powinni zadbać o to, byście czuli się na tych płaszczyznach spełnieni, a jeśli tak się nie stało zabiegajcie o to by wasze imprezy miały na tyle silne zasięgi i godną oprawę, by swoje 5 minut godnie przeżyć. Finał Mistrzostw Polski, poza punktami zaczepnymi, obejmującymi poprzednich medalistów, zwycięzców sektorowych, musi ograniczać się do “pracy” z ekipami odgrywającymi kluczowe role w tym wydarzeniu i nie służy pokazywaniu 180 osób Cioci Jadzi – WYBACZCIE, ale to niewykonalne.

Zacznijmy od kilku aspektów technicznych. Przypominają się finały na Dębowej wraz z kuriozalnym epizodem, gdy podczas imprezy WĘDKARZ z LOKALNEGO KOŁA używając potocznych kolokwializmów, mający WYWALONE na tego typu informacje, powiedział nam, że ma wyje……… na jakieś mistrzostwa , ON BĘDZIE PŁYWAŁ i zwodował łódź, zrywając wszystkie taśmy i komunikaty zabezpieczające slip do wodowania łodzi.

Z informacji uzyskanych od organizatora, tym procederom nie udało się pomimo wielu prób, wielu wizyt w urzędach zapobiec. Tego też nie chcieli zawodnicy zrozumieć. Widziałem nerwówkę, jaka towarzyszyła w takich chwilach w sztabie organizacyjnym, heroiczne próby rozmów podczas negocjacji z ekipą stowarzyszenia, które po prostu miało prawo tam pływać, i nie zamierzało z tego rezygnować.

Dla nas najważniejsze były jednak wędkarskie wyniki. Wyniki które mogą ubarwić imprezę o ten najważniejszy aspekt. Po pierwszej nocy dowiadujemy się o tym, że plan pierwszej doby zrealizowany i co by się nie wydarzyło impreza w aspekcie sportowym zostanie statystycznie rozstrzygnięta.

Oczywiście na stanowiskach wielka doza niezadowolenie wśród może nie wielu ale jakiejś części ekip. LIPA, BEZRYBIE, zła decyzja. W sieci dyskusje, padają sugestie by imprezy organizować na lepszych wodach. Dębowa, która również była krytykowana przez ostatnie lata wraca do łask. Pominiemy już fakt, iż w pryzmacie czasu współpraca przy organizacji poprzednich edycji z kilkoma Panami z tego łowiska to była dla organizatorów GEHENNA, z zatrwożeniem czytam propozycje środowiska.
Padają takie propozycje, że naprawdę najlepiej te Mistrzostwa zaorać. Przerzucanie ton ryb na łowiskach o zminimalizowanej skali trudności potęgowanej przez ich potworne zarybienie, było by aktem samozagłady.

Ta ekipa zna ten zbiornik, już w trakcie mistrzostw powiedzieli, iż zbiornik ma potężny potencjał i nie pokazuje swojej prawdziwej przydatności. TO JEST DZIKA WODA, czy nie jest prawdą, iż wielu z nas marzy o okiełznaniu takich zbiorników ? Czy przy formule 3xBIG FISH, który być może ustąpi w przyszłej edycji formule X5 nie ma szans każdy z uczestników ???
Wracając do obrony tego typu łowisk w kontekście rozgrywania FINAŁU, to że wielu z was pierwszy raz widziało tak wielki zbiornik na oczy nie umniejsza waszym osiągnięciom, ale w finale nie ma MIĘKKIEJ GRY.

Czy nie warto żyć dla takich chwil, dy na wzmagającej się fali toczycie walkę z pięknymi okazami nie wierząc w swoje szczęście ??? Osobiście dla mnie to jest najpiękniejsze zdjęcie jakie udało się wykonać podczas imprezy. Zdjęcie które obrazuje wspaniałe emocje, jakie towarzyszą tym chwilom. Apropo’s emocji. Na rozpoczęciu Prezes PFWK zaapelował o wielką wyrozumiałość do problemów, które mogą się podczas tego finału pojawić. Wszyscy w zadumie słuchali tych pięknych słów, wydawało się, że w pewien sposób poczuwają się do samodyscypliny by stać na straży porządku.
Dlaczego o tym wspominam ??? Bo niestety nie udało się do ludzi na tyle dotrzeć, by nie atakowali, zakłócając spokój tej rywalizacji.
Nie staję tu po żadnej ze stron. Oskarżycieli, oskarżonych czy organizatora i sędziów, który może i w pewnych sprawach nie wykazał się należytą stanowczością. Na to przyjdzie czas i przestrzeń do wytłumaczenia tych sytuacji zostawiam sztabowi PFWK, jednocześnie apelując o wstrzemięźliwość od osadów, zwłaszcza tych, którzy zza biurka,tak jak dla siebie wygodniej uznali winnych. NIE NISZCZMY RADOŚCI Z TYCH CHWIL !!!!

Było się z czego cieszyć, te ryby robiły wrażenie nawet na lokalnych wyjadaczach, którzy stwierdzili, iż zbiornik podczas tych mistrzów otworzył swoje największe POKŁADY JAKOŚCI.

Odnośnie sytuacji kontrowersyjnych. Podczas “ważenia” ekipa zarzuca przekroczenie strefy dozwolonej dla stanowiska. Emocje sięgają zenitu, padają ostre słowa, by finalnie na wyraźne pytanie Sędziego, “czy drużyna składa protest?” odstąpić od tych czynności przez stanowcze zaprzeczenie NIE !!!. Jaki był finał ? Jedni i drudzy ze swojego stanowiska widzieli swoje pontony obrębie swojego stanowiska, przytuleni do siebie na MAXA. Jak to by wyglądało z daleka, z innego kąta????

Ryba złowiona przepisowo – bez roszczeń drugiej strony wraca do domu. Zwróćcie uwagę na warunki we wodzie. Wielu z nas mogło by tylko prosić posejdona by to wyłączył – oni walczyli, spływając co wywózkę z pontonem do połowy zalanym.

Tak samo jak ekipa pokrzywdzona największym spędem Surferów, która złowiła rybę posiadając jeden zestaw we wodzie. Na dodatek amur”wyjechał” w momencie gdy jeden z zawodników postanowił podejść ten zestaw zwinąć. Pokazuje to niesamowitą nieprzewidywalność naszego Hobby.

Hobby, które wyzwala na twarzy dorosłych facetów uśmiechy szczęśliwych dzieciaków. Mieszana ekipa dwóch producentów przynętowo-zanętowych. Pasja, Koleżeństwo i nie ma tutaj mowy o podziałach. Łowią razem – dzieląc się wszystkim. Co z tego, że do zdjęcia eksponuje ją Cezary – dzielą się swoim sukcesem z nami jako Team. Takich zachowań powinniśmy się uczyć, bo idąc tropem wielu zdarzeń ta ryba mogła by podzielić.

Stanowisko na którym toczyła się najbardziej zacięta walka o wejście na pierwsze miejsce podium. Po kwalifikacji którą otrzymali, gdy jeszcze nie był znany zbiornik na którym rozegramy tegoroczny finał i gdy zapadła decyzja, że będzie to POGORIA III rozpoczęli etap wielu treningów. Znając ten zbiornik, wiedzieli, że przy odrobinie sprzyjających wiatrów będą się liczyć w walce o zwycięstwo. Pierwsza doba, dwie ryby i można powoli myśleć o szukaniu tych największych. Wyobraźcie sobie, że jesteście na ich miejscu. Rozgoryczenie bezrybną stagnacją, która dotknęła wiele ekip nie może zasłonić grubą kurtyną naszych marzeń. To co się wam nie udało dziś, może udać się za jakiś czas. Nie można każdej złej karty wydanej przez los oddawać “krupierowi” mówiąc CO ŻEŚ MI PODAŁ……….

Wielka szkoda, że łowisko POGORIA III jest obwarowane tak wieloma obostrzeniami, i niemożliwa jest jego bardziej dogłębna eksploatacja. W tych miejscach jest dość dobra logistyka by cały arsenał karpiarza w miarę sprawnie teleportować nad wodę. Jednak 80% innych miejsc to przeprawy, pchanie wózków i wiele niebezpieczeństw utraty mienia. Szkoda ……
O to obawiano się najbardziej. By przez pryzmat organizacyjnych aspiracji nikt nie ucierpiał, tracąc swój cenny dobytek. My czuliśmy się dość komfortowo, na pewno lepiej niż w poprzednich latach, gdzie na każdym kroku pewien GRYZOŃ, zakała lokalnego środowiska, dawał nam do zrozumienia, że nas tam nie chce. Brak możliwości objazdu autem, elektryczny wózek – dobrze, że aura była dość łaskawa, bo w deszczu z całym FOTO-VIDEO majdanem ciężko by było się przemieszczać. Dobrze gdyby o to zadbano przy następnych realizacjach. Nie można wszystkiego składać na ręce LOSU.

Dwie doby drapali się po głowie, kiedy w końcu coś do nich dopłynie. Dookoła ryby u nich cisza. Cisza która w końcu została przerwana nie tylko strzałem urodzinowego szampana, a potężny jazgot sygnalizatora przypomniał tym wspaniałym zawodnikom, że potrafią odnaleźć się w każdych warunkach.

Na tak wielkim zbiorniku najważniejszy jest wiatr. Zresztą zatrzymajmy się na chwilę i przeanalizujmy nasze próby okiełznania dzikich wielkich wód, systematycznie nęconych, które również nie pracują mimo iż podchodzimy do nich bardzo dokładnie. Przychodzą lepsze warunki, coś się zmienia i nagle pojawiają się sukcesy. W takich chwilach, na zawodach nie mamy na wiele rzeczy wpływu. Trzeba wykorzystać warunki ZASTANE i zapierdzielać do samego końca !!!!

Trzeba wierzyć do samego końca, ze to co robimy nad wodą jest słuszne. Nawet jeśli wygraliśmy zawody gdzie łowiło się 30metrów od brzegu, łowiąc w klasyfikacji 3 ryb łączną wagę ponad 60KG. Trzeba pokazać swoją potęgę, trwając do samego końca jak wojownik !!!!

Nad łowiskiem zaczęły gromadzić się chmury. Zmiana warunków przy tak wyrównanej rywalizacji, gdzie naprawdę każdemu mogło coś przywiać napawała optymizmem. Zobaczcie na potęgę tego zbiornika. Gdy pierwszy raz go zobaczyliśmy Organizator czerwcowych manewrów Paweł Stępień stwierdził, że to będzie wyzwanie. Było ciężko, były konflikty i tutaj zawiedliśmy wszyscy. BYLIŚMY ZBYT DUŻEJ WIARY, że pewne rzeczy z uwagi na podniosłość tych chwil się nie wydarzą. Nie będziemy tutaj wychylać się przed szereg i zajmować stanowiska w imieniu Organizatora, ale przyznajemy się do tego, że można było nalegać na inne zorganizowanie wielu spraw. Oby nigdy już do tego nie doszło

Gdy w sieci pojawia się to zdjęcie zawsze czujemy dumę. W tym roku te odczucia znalazły sobie nowego towarzysza jakim był strach. Przeczuwaliśmy, że sytuacje na łowisku staną się podwalinami do ataku na spokój tej wyjątkowej chwili.

Zmiana kierunku wiatru zagnała ryby w inne miejsca zbiornika. Ci zawodnicy doskonale poradzili sobie kilka miesięcy temu na brzegu gdzie nie złowiono żadnej ryby, kwalifikując się do finału ostatniej nocy. Miejsce w którym tym razem przyszło im “walczyć” jest uważane za dobrą miejscówkę. Byliśmy ciekawi co przyniesie noc, bo zapowiadało się to nieźle. Jednak noc pozwoliła im napawać się swoją ciszą, rozświetloną kilkoma przebłyskami wędrującego po niebie księżyca.

Zbici jak psy zbieramy siły by zorganizować się sprzętowo do zarejestrowania najbardziej podniosłej chwili, gdy zawodnicy dowiadują się o tym, iż udało im się obronić prowadzenie. Ryby nie dołowili, sytuacji na łowisku nie znają. Te chwile niepewności i wzruszający moment eksplozji szału. Wrócimy zapewne do tych chwil w produkcji pełnometrażowej – teraz zapraszamy na mały skrót.

OGŁOSZENIE ZAWODNIKOM MISTRZOWSKIEGO TYTUŁU !!!!

Tradycją Mistrzostw stało się Podniosłe Ogłoszenie Zawodnikom zdobytego MISTRZOSTWA. W asyście zawodników z sąsiadujących stanowisk wiele łez wzruszeń, będących czymś co na zawsze zapisze się w naszej pamięci !!!!! GRATULUJEMY

Opublikowany przez Carppassion.eu Piątek, 20 września 2019

Patrząc na to z boku, czas się zatrzymuje. Nikt im nie odbierze tego tytułu, żadne spekulacje, żadne niepotwierdzone zarzuty a sędziami w tej chwili tylko oni mogą być sami dla siebie, bo nawet jeśli przepisy złamali i nie zostało to im udowodnione to czy ten tytuł będzie smakował ???
Generalnie świadomość pewnych faktów jest brutalna i w wielu ludziach musi siedzieć do końca życia, którego czasami może nie wystarczyć, by swoje przewinienia, dobrem którego się nie zna wymazać.

Tutaj ekipy sąsiednie gratulują zwycięzcom, to jest dla nas najważniejsze. Są to ekipy które tak samo chciały tą rywalizację na swoją stronę przeciągnąć i pozwolimy sobie powątpiewać, by tego nie wykorzystały widząc pewne przewinienia jak na dłoni.

Impreza dobiegła końca. Gdy poranne rytuały, które przez ostatnie lata dawały nam tyle radości, odbywały się w dziwnym skupieniu, doszliśmy do wniosku, że pośredni sabotaż imprezy i potężnego zaangażowania w organizację tych zawodów się udał. Atak części środowiska na moją osobę i działania PFWK, które zostały sklasyfikowane jako służebność jednostce są zwykłą manipulacją, której zasięg jest podnoszony przez ludzi, którzy dla paczki kulek jedyne co wnoszą do naszego środowiska to powielanie postów konkursowych, UDOSTĘPNIJ, POLUB i oznacz znajomych, wspierając niedozwolone praktyki reklamowe w obrębie facebooka.

Wszystko to dzieje się w chwili gdy na piersi dumnych zawodników w słońcu będą mienić się za kilka chwil medale.

Przeszkadzało wszystko tym komputerowym trollom. Nawet, fakt, iż nagradzamy członków NASZEGO STOWARZYSZENIA konkursami, które są OPŁACANE z ICH SKŁADEK, bo jak ktoś myśli, że to wszystko otrzymano ZA FREE od sponsorów, to niestety jest w dużym błędzie. Wszelkie sponsoringi – to efekt połączenia rabatu Firmowego z wydaniem zasobów finansowych kapitału mistrzostw na PŁATNYM wynajęciu zbiornika rozpoczynając.
Może dla tego czasami zabraknie 20tys złotych na Catering na Obiady, które w takim wymiarze, i dużej ilości ludzi 70% uczestników po prostu nie smakowały, lądując bardzo często w koszu i na tym Organizator zbudował decyzję o ich braku.

Dziękujemy wszystkim podmiotom współpracującym z imprezą. To wszystko jest dodatkiem do tych krążków w swej dostojności prostujących jak rozgrzane żelazko, swą okazałością, biało czerwoną taśmę.

Dziękujemy również za słowa podziękowania ekipie CARPONLINE, która z całego serca podziękowała wszystkim tym, którzy zjawili się na ceremonii zakończenia imprezy, honorując tym samym zwycięzców NIE TYLKO MISTRZOSTW, ale swoich rywali z sektorów. Na szczęście tych ludzi było duża większość, jednak sami wiecie jak to bywa w imprezach eliminacyjnych, gdzie w jednej z nich poza ekipą z podium na zakończeniu zawodów zostało 6 osób z 30. Czy chcieli byście stać na takim podium ???
Czy organizator musi uciekać się do takich praktyk, by na zakończenie pośród PRZYBYŁYCH rozlosować MIESZKANIE ??? by ludzi do szacunku zachęcić ???

Przemilczmy te 2 zdjęcia, by nie szargać Świętości tej Chwili.

Dziesiątki gratulacji i piękne słowa osoby która Z NIEJEDNEGO PIECA CHLEB JADŁA.

“JESZCZE NIE WIDZIAŁEM TAKIEGO PODJĘCIA MISTRZÓW PRZEZ WSPÓŁZAWODNIKÓW” w większość imprez rangi mistrzowskiej wszystko odbywa się szablonowo. Ktoś wygrał, Hymn, nagrody, zawiść innych i SIEMA. Panie Józefie, dziękujemy za wizytę. Przeczytacie zapewne o tym w WW. Wizyta była nieplanowana, ale jak to powiedział Pan Redaktor, zasługuje by pokazać to całemu środowisku wędkarskiemu.

Kilka słów które zamienił z medalistami Prezes PFWK. Ogólnikowo bez paliwa, on też strasznie przeżył te wszystkie zarzuty konstruowane bądź co bądź przez osobę, która do swoich działań otrzymała duże credo zaufania z rąk własnie PFWK.

Sztab Organizacyjno-Medialny. Zaczekamy na stanowisko PFWK a my ze swojej strony, cóż……. Nie będziemy swojej pracy wychwalać. Statystyki pokazują duże zasięgi w tych dniach. Mogliśmy posunąć się do zabiegu wielu podmiotów. POLUB UDOSTĘPNIJ WYGRAJ NAMIOT za 3TYS :), ale nas interesują REALNE zasięgi, nie takie które później powoduję, że będziemy składać ludziom świąteczne życzenia na FP i zwrotnie otrzymamy ich 4.

Zasięgi, wracając do statystyk dzielone są z pomiotami, które korzystały z naszych materiałów nie linkując strony, dzielone z naszą stroną www, którą ludzie odwiedzają z poziomu adresu, ale nam na tym nie zależało i w przeciwieństwie do niektórych szczelnie tego nie broniliśmy. Portal KARP MAX, korzystając z prywatnych zdjęć uczestników POINFORMOWAŁ kto został Mistrzem Polski. Nikt mu tego nie zabronił, ale nie wyobrażamy sobie postąpić tak nie etycznie. Co dziennie otrzymywali od nas informacje, gdy pojawił się oficjalny komunikat, ale czego się nie robi by być naj….. – w drugą stronę zapewne byśmy spotkali się z falą krytyki, może próby roszczeń. Nie traktujemy Mistrzostw Polski jak projektu portalowego. REALIZUJEMY WYŁĄCZNIE nasze zadania i nie dajcie się zmanipulować.
Zresztą udowadniamy to przez lata, a Ci którzy uważali nas przez lata za najlepszych partnerów tych działań, powierzając nam realizację swoich imprez, dając nam przestrzeń w swojej prasie, CZYM BYLI FINALNIE ZACHWYCENI, teraz krytykują??? Uraziliśmy ich dumę – mówiąc w oczy, że mamy dość ??? I tym drodzy czytelnicy chcecie wypełnić swą ocenę tej sytuacji ??

Zamiast puenty, pozostawiam wam miejsce na własną ocenę.

Nie jesteśmy pewni czy za rok się spotkamy podczas projektu MISTRZOSTW POLSKI w WĘDKARSTWIE KARPIOWYM. Nie podpisaliśmy umowy na następny okres, oddając naszą współpracę do wnikliwej analizy władz PFWK, wobec zarzutów w stronę redaktora portalu Daniela Kruszyny. Co by nie było, to było wspaniałe lata – a ten był był wyjątkowy, bo pokazał jak wszystko może być ulotne, co potraktujcie wszyscy za przestrogę.

Pozdrawiam Elredaktore Daniel Kruszyna