SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

RYBNICKIE CARPPASSION

Byłem zobaczyłem i nikt mi nie zabierze. W sumie to po tych słowach można by zostawić wam do oceny te kilkanaście fotek, ale nie będzie tak leTko. W końcu to miejsce zasługuje na ciut szerszy opis który i tak nie odda w pełni emocji jaki mi towarzyszyły przy pierwszym zetknięciu z tą wodą.

Dotarłem tam późnym popołudniem i oddałem się wielu rozmowom z naprawdę poukładanymi ludźmi, którzy zniknęli z naszej “sieciowej dyskusji”. Nie stanowi to jednak, aż tak dużej bariery by realnie się z nimi spotkać i posłuchać co w trawie piszczy, i co najważniejsze jesteśmy tam o dziwo mile widziani. Posłuchaliśmy, pośmialiśmy się i co obrazuje poniższe zdjęcie – NAJCIEMNIEJ POD LATARNIĄ, zwłaszcza , że i ona też zgasła i to już bardzoooooooo dawno temu.

Co ściąga ludzi nad wodę ??? Przyjaźń, miłość – oczywiście do karpiowania czy może pogoń za rekordami ??? Wszystko po trochu. Uzbrojeni po zęby we wszystko co pozwoli nam zarejestrować kilka szczęśliwych chwil czekaliśmy na magiczny jazgot sygnalizatorów. Niektórzy przyjechali tak na kilka godzin prawie 200km by też dać sobie szansę.

Doczekaliśmy się kilku ryb, kilku uśmiechów, chwil zwątpienia gdy przez zęby pojawiał się kurtuazyjny uśmiech, by zagościć na twarzy w pełnej krasie.

Zimno ???? ależ gdzie tam – cieplej niż na powietrzu

Różne są sposoby manifestowania radości z tej chwili “która nadeszła” – ta przyprawiała o Ciarki – ale było przezabawnie

Piękny widok, można się oddać fotograficznej pasji. Długi czas pozwala wślizgnąć się do obiektywu wystarczającej ilości światła by narysować elektrowni kolejny malowniczy portret.

Bywały chwile desperacji – wszystko po to by sfinalizować hol – troszkę zostawimy wam niespodzianek na filmie.

Były też zaskoczenia, które pojawiały się na pożegnanie z tym wyjątkowym miejscem.

Była jesienna słota, wiatr i mgła, co chyba nie jest czymś wyjątkowym w tym miejscu.

Rejestrowaliśmy chłonąc te obrazy jak gąbka wodę, ciesząc się z każdej szansy na kolejny kadr do filmu, mając bardzo ograniczony czas.
Wiemy, jak wiele szczęścia mieliśmy, że chłopakom udało się właśnie w tym czasie coś “wydłubać”

Widoki które zostają w pamięci przez lata. Tego w końcu nie wiemy czy los pozwoli nam ponownie “rzucić okiem” na to miejsce, czy “zegarmistrz światła” nie zawoła nas do siebie.

Napawaliśmy się tymi widokami bezgranicznie. W końcu to był ten czas i to miejsce.

A teraz troszkę szerzej. To poniższe zdjęcie budzi wiele przemyśleń. Wyglądałem przez ten monumentalny symbol regionu dziesiątki razy, jak nie setki. Wyobrażałem sobie ilu z was patrzyło w ten sposób na tą wodę przez wiele wiele ostatnich dni, tygodni, miesięcy i lat.
Ilu z was miało okazję w tym czasie usłyszeć jazgot sygnalizatora. Ilu z was tym widokiem godziło się porażką podczas ostatniej nocy, kto wie, może swojej ostatniej zasiadki w życiu. To zdjęcie na zawsze będzie mi się kojarzyło z tym miejscem. Celownik dla oka i serca mierzący prosto w miejsce gdzie pływa ON……………………
Wielki wojownik który najczęściej z nami po prostu wygrywa.

POZDRO CHOPY !!!!! – i dziękuję, że mogłem tam być !!!!

Daniel Kruszyna