SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

Wędkarstwo karpiowe- najprostsza droga do opanowania chaosu.

Kiedy twoje życie jest poukładane, masz dobrą pracę, rodzinę, plany i marzenia-wtedy wszystko wydaje się jakby łatwe. Żyjesz z dnia na dzień , gonisz za kasą, zaspokajasz swoje potrzeby , a raczej częściej potrzeby innych niż swoje, jesteś przykładną partnerką i matką. Tworzysz swój „mały świat” , układając go cegiełka po cegiełce.

I kiedy wydaje ci się, że nic nie może zburzyć twojego prawie idealnego świata- nagle do drzwi puka choroba – nowotwór złośliwy.

I co wtedy ?

Wtedy zmienia się wszystko….

Nagle zwalniasz, zmieniasz priorytety, dostrzegasz rzeczy, sytuacje, na które wcześniej nie zwrócilibyśmy uwagi…. Choroba jest pewnego rodzaju przebudzeniem. Dociera do ciebie, że dotychczasowe problemy nie są warte wyolbrzymiania a gonitwa za czymkolwiek w tej chwili nie ma najmniejszego sensu.

Wiedziałam doskonale co mnie czeka, wiedziałam, że będę musiała stoczyć nierówną walkę i wiedziałam, że nie mogę się poddać. Kiedy zaczęłam leczenie na Onkologii w Gliwicach nie miałam jeszcze pomysłu na siebie… Jedyne co czułam to strach, zagubienie i cholerne rozczarowanie… W tym całym chaosie starłam się odnaleźć sposób na „przetrwanie”, kiedy będzie naprawdę ciężko.

Zdawałam sobie sprawę ile choroba będzie w stanie mi odebrać, jak bardzo mnie zmieni, i zadawałam sobie pytanie – czy będę w stanie to zaakceptować? Co sprawia, że życie jest warte życia ?

Dzisiaj już wiem ?

Walka i pasja – w moim przypadku wędkarstwo karpiowe, które pozwoliło mi opanować chaos jaki zawładnął moim życiem. Swoja przygodę z wędką zaczęłam w 2001 roku, natomiast z karpiowaniem w 2015r.

Jestem karpiarzem samoukiem. Kiedy miałam przerwy w leczeniu, pomimo nieraz fatalnego samopoczucia , pakowałam się i jechałam nad wodę. Tam zawsze mogłam odpocząć od sal szpitalnych, badań i zgiełku jaki panował na korytarzach kliniki.

Ten czas wykorzystywałam na doskonalenie technik, szukaniu ciekawych miejsc, na rozmowach z innymi karpiarzami, oglądałam filmy na YT jak wiązać przypony, jak nęcić, jak sondować dno…. Chłonęłam wiedzę jak gąbka. Pewnego dnia postanowiłam, że założę swoja stronę na Facebooku – Go Carp Team Karpiowy. Będzie to moje miejsce, moja mekka karpiowa.

Niestety podczas choroby wielu ludzi odeszło, wielu nie dało rady mi współczuć- chodź to ja powinnam współczuć im…. Ale również na mojej drodze pojawili się ludzie o cudownych sercach a co najpiękniejsze o takiej samej pasji jak moja. Na mojej drodze pojawił się Wojtek- mój obecny partner, który tak samo jak ja kocha wędkarstwo karpiowe i potrafi się tą wiedzą ze mną podzielić.

Wspólne zasiadki nie były łatwe, Wojtek jest wymagający a ja uparta. Na szczęście jego cierpliwość a moja wyrozumiałość przekładały się na przekazywaną wiedzę.

Z zasiadki na zasiadkę osiągałam coraz to lepsze wyniki a w moim podbieraku meldowały się coraz to większe karpie i amury.

Pierwszym moim sukcesem jest pobicie karpiowego rekordu na Łowisku Dziergowice. Piękna 80-hektarowa żwirownia, która dała mi 18 kg golca.

Kolejnym sukcesem był mój pierwszy start w zawodach IV Puchar Okoniówki- gdzie zajęliśmy I miejsce oraz zdobyłam nagrodę w kategorii BIG FISH.

Kolejne zasiadki obfitowały w piękne i waleczne ryby co za tym idzie radość ze zdobytej wiedzy była ogromna.

Gdy planowaliśmy w lipcu kolejną zasiadkę, tym razem na moim ukochanym Łowisku Ademac nie sądziłam, że to co najlepsze dopiero przede mną.

Podczas lipcowej zasiadki dwukrotnie pobiłam swoje PB. Po emocjonującym i długim holu na mojej macie ląduje 27 kg piękny, pełnołuski karp. Jakby emocji było mało, rano melduje się 17 kg amur. Moje serce przepełnia radość, duma i euforia. Jaram się tym sukcesem jak małe dziecko.

Kolejne zasiadki również przynoszą wiele niespodzianek- nie sposób je tu wszystkie wymienić, ale systematycznie doławiam piękne karpie i amury o wadze od 16-20 kg.

Przede mną wiele planów w tym sezonie… Dopóki lód nie pokryje wody- sezon dla mnie nie będzie miał końca.

Wędkarstwo karpiowe to nie tylko moja pasja, ale również jest to sposób na odpoczynek, ucieczkę od choroby, obcowanie z naturą. To moje wschody i zachody słońca, to śpiew ptaków, szum drzew, zapach kawy, która smakuje całkiem inaczej…

To moje powietrze, którym oddycham kiedy choroba przypiera mnie do muru, to moje życie, które staje się piękniejsze dzięki nowym doświadczeniom.

Tym artykułem pragnę przekazać, że niemożliwe nie istnieje, że można nauczyć się żyć z chorobą, pomimo niepełnosprawności, pomimo braku części ciała i dyskomfortu jaki ona ze sobą niesie. I nie raz będzie ciężko, nie raz nie będzie ci się chciało… Wtedy przypomnij sobie dlaczego tak bardzo kochasz życie i dlaczego chcesz żyć ?

Są chorzy , którzy przestają jeść, pić i zwyczajnie gasną… Ale są też tacy, którzy chcą żyć – tak jak ja.

Agnieszka Groeger – Go Carp Team Karpiowy