SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

Wielkopolski Puchar PFWK – JERZYN – 2018 – okiem ELredaktore

Relację z imprezy rozpoczniemy od kilku ważnych stwierdzeń, dotyczących samego konceptu tego przedsięwzięcia.

CEL – organizacja zawodów o wysokiej atrakcyjności sportowej.
WARUNKI – Równe Łowisko o solidnym zapleczu dla organizatora – BY NIE MUSIAŁ SIĘ WSTYDZIĆ PRZED ZAWODNIKAMI, że zaprosił ich na MELINĘ.
REALIA – Dostosowanie  opłaty wpisowej do REALIÓW SPOŁECZNYCH, bez ewidentnego SKOKU NA KASĘ, o wyważonym budżecie, i realnej stopie zwrotu, adekwatnej do pracy w imprezę włożonej.

Resztę sobie sami dopowiedzcie, bo budżetowania imprez zaczynają się wymykać spod kontroli, i powoli stajemy się zwolennikami organizacji imprez o takim wymiarze ze skromnym udziałem nagród wszelkiej maści. To jest POLSKA – trzeba o tym pamiętać, a z rozmów z uczestnikami wynika, iż taki kierunek jest jak najbardziej podstawny, a już z tego miejsca gwarantujemy, iż portal Carppassion w 2019 roku zorganizuje po raz ostatni imprezę w której nagrody będą dość okazałe.

Ktoś z tłumu rzucił – PRZYJECHAŁEM TUTAJ PO TEN PUCHAR ( puchary i ich cel zostaną omówione w odrębnym materiale)

Po oficjalnym rozpoczęciu warto zrobić uczestnikom zdjęciu grupowe – Tak szybko po zakończeniu odchodzą, choć i na to organizatorzy znaleźli sposób, i proszę tutaj się nie obrażać, ale wielu wie, jak ciężko mu pozostać na zakończeniu imprezy, w której mu się nie powiodło, wyznając zasadę, że JEST BY MU KLASKANO , A NIE, BY KOMUŚ KLASKAĆ ……….
Oby kiedyś stał na pudle a przed sobą miał biegającego w kojcu psa…… Brutalnie ??? – SPORTOWO , zwierzęta są OK , nie rozumiem skąd to oburzenie. Wczoraj współzawodnicy a dziś ????

Dobra ………. nieważne

Gdy pojawiamy się nad wodą, z punktu widzenia organizatora lekkie przerażenie. Łodzie , pływanie – sprzęt audio-video, nie wspominając o masie “tobołów” uczestników. Lecz nie taki diabeł straszny jak go malują. Wszystko odbywa się sprawnie a co najważniejsze, praca na łowisku już nie jest tak utrudniona, bo odcięte od “świata” są tylko 2-3 miejsca, co przy odpowiedniej logistyce nie stwarza najmniejszego problemu.

Kochamy wędkarstwo karpiowe za te chwile. Słońce dyskretnie pojawia się nad koroną drzew. czekaliśmy na tą chwilę 1.5 godziny, bo instynkt organizatora czasu spania zawiódł. Wszystko dla kilku ujęć, kilku chwil które chcemy ocalić od zapomnienia. Zatrzymajmy się przy tym zdjęciu i zastanówmy, czy nie warto w tej pogoni za NIEBOTYCZNYMI OKAZAMI, z premedytacją, raz na jakiś czas spróbować oddać się obserwacji tego co tak cieszy ???

………………………………

Oczywiście nie możemy zapominać, że tam – WŁAŚNIE TAM , CZEKA ON. Czy też go oczyma wyobraźni widzicie, jak wychodzi do powierzchni, dzieląc wielką połać wody “na pół”?. Spławy zawsze świadczą o obecności ryb w okolicy naszej miejscówki. Często nic więcej nie oznaczają, ale zawsze dają nadzieję.  Są spektakularne i kojarzone ze zbliżającym się sukcesem, który nawet jak nie następuje to finalnie stwierdzamy – “Spławy były, ale……….. i tutaj po raz kolejny stawiam pytanie. Dlaczego za sukces zawsze odpowiada PRZYNĘTA firmy, którą wielu reprezentuje, a za porażkę WSZYSTKIE INNE CZYNNIKI ??? – Zupa była za słona, Rudą Babę spotkaliśmy na swojej drodze, czy właśnie nie powiało 😉 – albo ktoś na 100% testował na naszej miejscówce MYDŁO 🙂

FUJ BLE………………… KOMERCJA 🙂 i tutaj następny artefakt środowiskowy. Wczoraj woda jakiegoś gospodarstwa, PZW, a dziś – KOMERCJA , ohydna, na której ryby są tresowane, a prawda jest taka, że gdybyśmy odpowiednio poświęcali się wodom ogólnodostępnym siłą większości wymuszając odpowiednie je traktowane przez władze okręgów PZW mieli byśmy takie komercje co 30km – za 200zł rocznie. Fujjjjjjjjjjjj ohydstwo.

Jaki ten nasz prezes jest fajny. Coś pobąkuje, że w najbliższym czasie jego kres nadejdzie, ale ja na obecną chwilę nie widzę innej tak pozytywnej i zarazem budzącej respekt osoby w naszym karpiowym środowisku. Osoby nieuwikłanej w żadne”wojenki” firmowe, nie skalanej wsparciem innych podmiotów. ROBIĄCEGO może zbyt wiele, wiele więcej niż statystyczny prezes ale taki niestety los prezesa podmiotu, od którego się wymaga by zbawił świat.

Pierwsi liderzy zawodów. Cyklicznie doławiający ryby z odległej miejscówki, która to później stała się miejscem docelowym kilku ekip. Może zbyt wielu, ale tak się Panowie dogadali – NIE WNIKAMY.

Uwagę naszą przykuł ten oto “skromny” kubeczek. Brat – bratu w prezencie za niebagatelne osiągnięcie złowienia wspaniałej ryby na zbiorniku “RYBNIK” , tak na marginesie ryby, która kilka miesięcy wcześniej stała się REKORDEM POLSKI.

Przed nami zmiany w regulaminie FINAŁU MISTRZOSTW POLSKI. Generalnie ważenie ryb stało się ostatnimi czasy bardzo nudne. Radosław Badach pokazuje minimalny rozmiar ryby “DO WAGI” – w tym przypadku DO MIARY. Zastanawiamy się często jak wprowadzić najsprawiedliwszy model klasyfikowania ryb. Sektory, waga 3-5 największych ryb, suma łączna , wszystko ma swoje dobre i złe strony a im bardziej zawiłe zasady punktowania, tym więcej kontrowersji. Ciężki to temat, choć jak pokazują inne dyscypliny sportu im bardziej próbujemy w nie ingerować, przytoczę tutaj chociażby skoki narciarskie, tym mniej staje się to “sportowe”.

O co chodziło w tym geście. Padło pytanie “JAKA RYBA DZIELI NAS OD PUDŁA  ???” – TAKA 😛 

A złowili zaledwie taką, broniąc miejsca na podium do upadłego….. Wspaniałe było to zbieranie punkcików. SPORT W PEŁNYM WYMIARZE .

Lustereczko powiedz przecie, kto ma najpiękniej nawalone na świecie. Generalnie jakoś nie po drodze mi ze zmianami w życiu. Troszkę kuleję mentalnie po reinkarnacji jaką sobie zafundowałem 2 lata temu, ale powoli powoli staję obok siebie w pełni zadowolony.

Ile to ryb dziś powinno być złowione ???. Złowione były, ale się zmyły. Spinki bolą, ale stracone ryby w trudnych warunkach, kładąc zestawy w samym gąszczu zwalonych drzew to nie spinka. TO EFEKT WALKI i szukania szansy w kilkuprocentowym okienku powodzenia tego planu. Swoją drogą bardzo medialna ekipa- która prezentujemy bliżej w materiale Video. Otwarci , nie wstydzący się swoich rozważań. Dla nas – kwintesencja naszej pracy. Wielkie POZDROWIENIA.

Kto mi zabroni źle skadrować fotkę 😉 i dlaczego zawsze na środku planu, w relacji z zawodów musi stać jakiś gość z wygłaskaną efektami rybą??? . Oto Drzewo – ŚWIADEK WIELU WĘDKARSKICH PORAŻEK, świadek wielu rozmów skłóconych przed wyjazdem małżonków, świadek wielu przemian dzikiej wody w ohydną komercję – dla którego nic się nie zmieniło. Choć powoli odchodzi jak wielu z nas, to jak wielu z nas przeżył wiele, i to jest piękne.

Ku naszemu zaskoczeniu, w miejscu w którym generalnie to zazwyczaj poluje się na uniesienia miłosne, rozmarzonych, leżących na plaży “foczek”, KTOŚ włącza się do gry.
Zaczynają dyskretnie od nauki poskromienia ryb do zdjęcia, by co wizytę stać się medialnymi bożyszczami tłumów. Generalnie kolega o pseudonimie “ŁYSY”, już od początku przejawiał zdolności
nadprzyrodzone, wprawiając w ruch obiekty fakt, iż żywe, ale raczej do latania nie przystosowane. Jak tu z taką ekipą wygrać, gdy przy dźwiękach Taco Hemingwey’a fruwa całe otoczenie.

Na stanowiskach, które nie są aż tak zasobne w brania schronienia szukają największe okazy, dając niesamowicie dużo radości łowcom i ich partnerom. Właśnie – BIG FISH, i tutaj kolejny przystanek dla rozważań. Czasami , no dobra – często, zastanawiam się nad poprawnością nagradzania Łowcy Big Fisha na zawodach gdzie startują Teamy. Zawsze jest to ryba wspólnie wypracowana. Wspólnie zainwestowane w zawody , wspólnie opłacone startowe , czasami podzielone na kolejności brania i często wędka kolegi, wywózka kolegi a ryba ma być moja ???
Wszystko zależy od mentalności, ale czy organizator nie powinien przygotować nagrody dla Teamu ??? – Trzeba się z tym przespać, bo i tak czasami kosztowne nagrody dla jednostek dzielone są na pół ……

Raz #30stka , raz 6steczka  powędruje do woreczka. Taki rym nie bez zasadny , bo karp w słońcu bardzo ładny 🙂  heheheh – aż się oplułem.

Taraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa – MAM AMURA. Dobra koniec z tymi parzystymi rymami, bo staniemy się konkurencją dla TACO, i jeszcze nam portal wykupi i uśpi. Amur Piękny i choć ich nie lubię, stając się jednym z prekursorów oficjalnego wykluczania ich z klasyfikacji generalnej, to ładnie zaprezentował się do zdjęcia on sam, łowca i wesoły partner. Do tematu amurów nawiązuje w swym wystąpieniu na filmie Paweł Stępień- będziecie mieli okazję się z tym zapoznać. ODA DO NARODU – AMUR DO WORKA CHODU.

A Pan na kogo się tutaj zaczaił ??? Hmmm ???? -Obecność tego zawodnika zdradziła tylko złota plomba w górnej “6”, albo to była klamra mocująca ponton – słońce nas oślepiło- sztuka CAOMU – LEVEL HARD. Pozdrawiamy 😉

Reszta “LISKÓW” maskowała się na brzegu, za rybkami, dementując pogłoski, iż dzień wcześniej jakiś potwór holował ich po wodzie. Chyba obserwatorzy tego zjawiska pomyli ich z latającym Holendrem a kawę z Rumem, i to w dużych ilościach.

Powiedzieli, że złowili najpiękniejszą rybkę tej wody. To prawda, piękna a z rozmów z Rafałem Mistrzakiem, wynika, iż takich śliczności pływa w tej wodzie kilkadziesiąt. Będą bardzo silnym akcentem wizualnym za kilka lat. Zostańmy przy łowcach. Bardzo ciekawe są spotkania z zawodnikami, którzy umacniają się na prowadzeniu. Z jednej strony powinni być silni a z drugiej ta konsternacja w obawie, iż tak jak oni zaczęli uciekać, tak inni zaczną z podobną determinacją gonić.

Tym bardziej, że tuż tuż , na kolejnej miejscówce po łuku tej zatoki w KUKURYDZY czai się ekipa z metropolii SOCHACZEW, miasta rodzinnego prezesa Stępnia. Fajne chłopaki, którym bardzo kibicowaliśmy przez te kilka dni, dobrze karmili prezesa podczas naszych wizyt, zostając za to wynagrodzeni ilością brań. Prezes ma moc !!!!! – Obiecasz wędki – Zostajesz Mistrzem Polski. Nakarmisz, otrzymujesz eliminację PCM ,  dobrze, że nie wiedzieli o tym “myku” z wędkami, bo by złowili ostatniej nocy 100kg ryb, i kto to by ważył i fotografował?.

Choć dla takich widoków, warto zejść ze skarpy, chyląc swoje umęczone wstawaniem w nocy lędźwi i pstryknąć bardzo ciekawe tematycznie zdjęcie.

grrrrrrrrrrrr. Jak nie podnosi ryb wzrokiem, to rozbryzguje wodę dmuchaniem w taflę. Ciężki los czeka ich SOMSIADÓW, podczas PCM 2019

Swojej szansy na awans podczas tej imprezy szukali MISTRZOWIE POLSKI z 2016, akcentując obecność piękną rybką i równie uroczą Teamrunnerką 😉 . STOP – ROZWAŻANIA – można przewijać niżej, będzie gadane.

Team runner podczas finału PCM i jego zadania.

Kolejny z bardzo ciężkich tematów w przypadku gdy pojawia się jako wsparcie, nie uczestnicząc w zawodach. Generanie trudno stwierdzić , kto tego członka teamu posiada w swoich szeregach podczas zawodów. Sami byliśmy świadkiem posiadania w swoich “zasobach” “team runnera widmo”, i jak później go podjąć na imprezie finałowej.
Jak sprawiedliwie stworzyć ten regulamin by wszyscy mieli równe szanse. Tegoroczny koncept wydaje się bardzo poprawny. Teamrunner może nęcić, podbierać i pomagać zawodnikom i wobec braku jego kwalifikacji do finału, nigdy nie może być zawodnikiem. W przeciwnym razie gdzie jest sens kwalifikowania ???

JEEEEEEEEEEEEEEEEEESTTTTT – słyszały to sąsiednie ekipy. Choć spodziewaliśmy się ataku na Big Fisha, okrzyk ten był zwiastunem złowienia ryby dużej. Czy zawodnicy myśleli, że jest większa- zapomnieliśmy zapytać. Może nam się przypomni w przyszłym roku ;). Ta ryba to było przysłowiowe K.O

“Patrzę na ten cały świat, widzę tylko stado karykatur
Kiedy rzucam nowy wers, żurnaliści szybko zdają raport
Kiedy noszę jakiś brand, wiedz że nic nie otrzymałem za to
Noszę w sumie to co chcę, bo się nigdy nie jarałem Pradą
Nie zapomnę tu o tobie, jeśli od początku stałeś za mną” 

TACO HEMINGWAY

Kulisy losowania tej łodzi zostawiamy dla wszystkich, którzy zechcą obejrzeć naszą produkcję VIDEO.  GRATULUJEMY i bardzo cieszymy się z takiego rozstrzygnięcia. Zwłaszcza, że nagrodę otrzymał syn wspaniałego człowieka. Wieloletnie zaangażowanie Krzyśka  w działania PFWK i przede wszystkim bezinteresowna pomoc przy realizacji imprez, oraz szerzenie wielu poprawnych wartości w tym środowisku zostały zauważone i los tak chciał. WSPANIAŁE TO BYŁO !!!!

To co jedziemy na te Mistrzostwa Polski ??? hmmmmm – ok – jakoś się zmusimy 😉 , a ja postaram się byście ze mną się nie nudzili. WIELKIE GRATULACJE.

Niezłe jaja co ??? Zaplecze tego łowiska to uczta dla organizatorów. Nie jest to materiał reklamowy ale polecamy – Patelnia też na miejscu i zmywarka i kuchenka i zlew i prąd i woda i i i i  ……………

ehhhhh – a zrobić nie ma kto 😉 – ZAKAZ LIZANIA MONITORA 😉 , a za jakiś czas w dziale KULINARNIE pojawi się potrawa MISTRZÓW – która sporządziliśmy podczas pobytu na JERZYNIE.

Dziękuję, że daliście się przekonać, by tą imprezę tam zrobić i że zaufaliście mi na tyle, że pozwoliliście………………… Gotować 5 dni :P. reszta to pikuś – PSTRYK i WYCHODZI, bez zbędnych teorii.

Daniel ELredaktore Kruszyna