SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

WODNE OPOWIEŚCI PANA CZAPLI – „Dotknąć życia”

Ktoś zamula dziś na dnie,
Szuka kulek, żyłkę rwie.
Wąsem penetruje dno.
Brzuch ma tłusty, że ho ho

Zwą królewskim tego pana.
Czy wiesz co to za odmiana???

A słyszałeś o sazanie,
Lub bezłuskim drogi Panie?

Pełnołuski też się zdarza
I Zatorska jest odmiana…

Różnorodność jest ich wielka,
Dla wędkarzy to zachęta.
Gdy już trafi w Twoje ręce,

to pamiętaj – szybkie zdjęcie!
I do wody wrzuć go prędko,
niech też walczy z inną wędką!!

 

W pierwszy dzień Szkółki Karpiowej z Rekinami miały miejsce zajęcia wpisujące się w cykl Wodnych Opowieści Pana Czapli. W trzeciej godzinie spotkania na przyjaciel i uczestnik Szkółki – Norbert – wyholował pięknego karpia. I tym zrządzeniem losu plan spotkania uległ spontanicznej zmianie. Mieć tak piękną rybę podczas zajęć z dziećmi i tego nie wykorzystać? Nie wchodziło to w grę…

 

Zajęcia ze względu na charakter wodnego gościa były szybkie i treściwe. O czym była mowa? W pierwszym rzędzie o bezpieczeństwie ryb: konieczności polewania ich wodą, ochrony przed palącym słońcem… O uświadomieniu dzieciom i dorosłym, że zwykły dotyk człowieka może być dla ryby bolesny np. parzący. O tym, że ryby oddychają skrzelami, a listki którymi są zakończone muszą być mokre. Że po wyjęciu z wody mogą „oddychać” jeszcze przez skórę i o tym, że brak wody jest skrajnie niebezpieczny dla ryb. Może być bezpośrednim powodem ich śmierci.

Ponadto dzieci poznały budowę ryby, nazwy poszczególnych płetw, uzmysłowiły sobie gdzie jest jama brzuszna i dlaczego należy odkażać ich rany. Oraz dlaczego ryby muszą być śliskie.

Zajęcia z żywym stworzeniem zawsze są emocjonujące. I tak było tym razem! Ten kto chciał i miał odwagę mógł spróbować potrzymać rybę. I to było tytułowe dotknięcie życia. Myślę, że po takiej „lekcji” zawsze będą szanowały istoty żywe. Oby…

Przy okazji spotkania z karpiem miał miejsce konkurs – zgadywanka. Każdy chętny mógł oszacować wagę ryby. Wszystko skrzętnie zapisał pan Mirek i po zważeniu – dzieci poznały, co to znaczy tarować worek – okazało się, że mała Michasia trafiła w punkt. W nagrodę otrzymała wagę ufundowaną przez szefa Sekcji Karpiowej Azoty – Tomasza Kołodzieja.

A pan Karp od małego Igora – syna łowcy – otrzymał imię: Bartek. Może jeszcze komuś się poszczęści i będzie mógł spotkać się Bartkiem?

 

 

 

Z wędkarskim pozdrowieniem: „Wodom cześć”

  1. Czapla i A. Konowaluk – Wrotniak