SPOŁECZNOŚĆ

[userpro template=register]

Z ARCHIWUM CP – Zasiadka z tarłem … Michał Osiak

Na zasiadkę wybrałem się popołudniem zaraz po dyżurze, w końcu samotność nad wodą. Czasami potrzebne są chwile wytchnienia od wszystkiego i wszystkich. Nad wodą byłem około 17.00 i wszystko by było pięknie-ładnie-romantycznie gdyby nie fakt, że każda boża istota potrzebuje chwili uniesienia, ale o tym za chwilkę.

Ciśnienie, wiatr, temperatura wszystko zapowiadało ciekawie zapowiadającą się noc. Na dwa zestawy poszła kombinacja połowy kulki dark kryll w zalewie oraz popek ananas – na poprzedniej zasiadce przyniosło mi to dwie piękne ryby. Na trzeci zestaw truskaweczka. Do nęcenia standard pellet i kulki troszkę śmierdząco, troszkę słodko.

Po wywiezieniu nastąpiło delektowanie się ciszą spokojem obserwacją wody, czyli to, co powoduje ładowanie akumulatorów…..

A gdy „kiszki marsza zagrały” czas na jedzonko. Z domu zabrałem swojską kaszaneczkę (acha ta kochana teściowa)…. I do dzieła… Boczuś, cebulka, kaszaneczka, sól, pieprz, majeranek, i na sam koniec wbite jajeczko…. Pycha…. Pamiętam jedną z zasiadek z moim kumplem Sławkiem jak byliśmy jesienią na zasiadce i akurat był wysyp prawdziwków…. Aż mi ślina pociekła: grzybki z boczkiem cebulką i kaszanką…. Taki żużel na bogato….

 

Zmęczenie wzięło górę i dość szybko udałem się do krainy morfeusza…..

Radość ze snu trwała do 4.30 gdy na wodzie rozpoczęła się istna orgia!!!! W trzcinach karpie baraszkowały raz lewej raz z prawej …. Widać, że amor miał nadmiar strzał, bo leciał chyba hurtowo… wejdźcie w ten link to zobaczycie jak to wyglądało .https://web.facebook.com/173224210004947/videos/174999146494120/ (link pobrany ze strony Facebook „łowisko Tuszynek”).

Zrezygnowany siedziałem z kawą w ręku obserwując harce karpi…..(zdjęęcie8)

O 7.00 rano zadzwonił do mnie Tymek mój syn pytając się o wynik. Niestety nie miałem dobrych wieści. I wtedy po telefonie widzę jak zaczyna się uginać prawy kij, na którym zestaw był położony przy trzcinach gdzie seksiły się karpie. Bez wahania lekkie docięcie i szybko do łódki, ponieważ musiałem pokonać drogę przez kapelony . Moja wielka radość, gdy już w podbieraku zobaczyłem pięknego pełnołuskiego kolegę. Waga pokazała 11kg wielkiego szczęścia…..

Wnioski: czasami potrzebuję samotnego resetu…. Jedzonko dobre musi być…. W chwilach uniesienia sercowego czasami dobrze coś przegryźć…. Czy trzy ryby podrząd na ten sam zestaw, te same kulki, ten sam sposób nęcenia to początek złotego środka na tę wodę????? Wystarczy zaufać …..

 

Michał o. ACTeam