SPOŁECZNOŚĆ

Zamknij
Podstawowe informacje
*
*
Siła hasła
Szczegóły profilu
Upload a profile picture
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Upload photo
Take Photo
Profile społecznościowe

Życie Pełne Karpiowej Pasji

Myślę, że nadszedł już czas aby przeprowadzić rachunek sumienia, podsumować miniony sezon i zaprosić was na jedną z moich zasiadek.

Kolejny rok w tym samym miejscu, to trzeba kochać i przede wszystkim wierzyć w to , że gdzieś w głębinach czeka nagroda. Scenariusz jakże powtarzalny: przyjeżdżam na leśny parking przy jeziorze, rozkładam taczkę i pakuje bagaże. Mogę zamknąć oczy i tak dojadę na moją miejscówkę. Mijam kilka stanowisk, zjeżdżam ze ścieżki w dół i jestem. Obok rośnie stara wierzba, której potężne gałęzie połamał Ksawery a mi dawała cień w upalne dni i schronienie dla ptaków, które zawsze o poranku dawały znać, że już najwyższy czas napić się kawy.

Mogę rozkładać namiot, wbijam szpilki i mam wrażenie, że trafiam nimi zawsze w te same miejsca, co w zeszłym tygodniu. Obóz rozbity, zestawy w wodzie i mogę wygodnie usiąść na swym ulubionym fotelu. Jeszcze rzut oka na wędki i gra rozpoczęta.

Na kolanach kładę torbę z przynętami. Kolejno otwieram pudełka i zamykam, otwieram i zamykam, otwieram i zamykam, otwieram…………. Następna przegroda, kolejny rozpięty zamek z nadzieją, że znajdę jakiś zakamarek w torbie którego jeszcze nie eksplorowałem. Większość pudełek pełna, tylko dwa z nich mają ledwo zasłonięte dno – to moje ,,killery,, – które to już w życiu????.

2:00, noc, pobudka a na macie melduje się pierwsza ryba. Jest pięknie, na miękkich nogach wracam do ciepłego śpiwora. Długo nie mogę zasnąć – adrenalina robi swoje. Kiedy wydaje mi się, że tyle co zamknąłem oczy, a centralka ponownie stawia mnie na równe nogi. Dźwięk jest ciągły, ryba nie zwalnia i mam wrażenie, że jeśli się nie pośpieszę, za chwilę będzie w innym województwie. Dwadzieścia minut walki i przy pomoście pływa drugi worek. Schodząc z kładki dociera do mnie niepokojący hałas łamiących się gałązek i szelestu traw, które porastają ścieżkę przebiegającą bezpośrednio przy jeziorze.

Wpatruję się w gęstą roślinność i moim oczom ukazuje się postać pana Stefana, tutejszego spinningisty. Jedzie rowerem z przewieszonym przez ramie podbierakiem i wędką skierowaną szczytówką do kierunku jazdy. Wygląda jak mitologiczny wojownik na swoim rydwanie. Wędką zrywa swobodnie zwisający z drzew dziki chmiel i łamie drobne gałązki krzewów. Patrząc na to wszystko wydaje mi się, że jego spining został wykuty w kuźni Hefajstosa w samym sercu wulkanu Etna z jakiegoś niespotykanie mocnego materiału.
Chyba usłyszał dźwięk moich “sygnałków”. To dobry znajomy i Ikona tutejszej wody – stary bywalec. W końcu dociera, zsiada z roweru i rzuca standardowe pytanie ,,MASZ TAM COŚ,,
Wyciągam ryby z worków i kładę na macie.

On opowiada jak kiedyś łowiono karpie na tym jeziorze i wprawia mnie w lekką zadumę obrazując to wielką łatwością tych dokonań. Dziś nie jest to już takie proste, ryb jest coraz mniej, a od tego roku PZW zakazało zarybień tą piękną i waleczną rybą. Szybko przeprowadzam sesje zdjęciową, żegnam się z Panem Stefanem i mogę wracać do domu. Wreszcie na pytanie żony: I CO TAM  ???mogę pokazać zdjęcia- jestem usprawiedliwiony,  na pewno byłem na rybach……

Gdzie tutaj rachunek sumienia???

Te kilkadziesiąt zdań usprawiedliwia moje działania, które może i czasami zakłócone wewnętrznymi rozterkami, to powodują, że………….. jestem w tym oto miejscu.  Znalazłem pasję, która pomaga mi się realizować i wyznaczać nowe cele.

Cel na przyszły rok ???

Kilka takich opowieści, przyozdobionych jeszcze piękniejszymi zdjęciami.

 

Karol Stasik – #ACTeam